Sesderma Azelac Krem Nawilżający / Moisturizing Cream

Ostatnio miałam okazję przedstawić sporo produktów, z których byłam zadowolona. Zdecydowanie o takich wolę pisać i polecać je Wam, ale niestety czasem trafiają się też kosmetyki, z którymi całkowicie nam nie po drodze, nasza skóra ich nie lubi i tyle. O takim produkcie Wam opowiem tym razem. Od razu zdradziłam sedno posta, ale trudno, nie ma co ukrywać – z kremem nawilżającym Azelac od Sesdermy kompletnie się nie polubiłam. Chcecie dowiedzieć się, dlaczego? Odpowiedź znajdziecie poniżej.

Lately, I have been blogging mostly about products that I liked. I prefer writing on good cosmetics and recommending them, but sometimes I come across products that just don’t work for my skin, that’s obvious. This time I’m going to tell you about such one. I  have just revealed the point of the post, but anyway – I didn’t become friends with Sesderma Azelac moisturizing face cream, that’s the truth. Do you want to know why? You’ll find my answer below.

Sesderma to renomowana hiszpańska firma, która od ponad 20 lat specjalizuje się w produkcji kosmetyków przeznaczonych do skóry wrażliwej, z różnymi schorzeniami dermatologicznymi. Azelac krem nawilżający, polecany jest osobom, które borykają się z trądzikiem różowatym. Jak już wcześniej pisałam, mnie ten problem dotyczy od jakiegoś czasu. Nie jest na szczęście bardzo zaawansowany, ale jednak widoczny. Kosmetyk Sesdermy to droga przyjemność, najtaniej znajdziemy go w Internecie i tam kosztuje około 100 zł. Stacjonarnie zapłacimy nawet 160 zł, więc niemało. Ja swój dostałam od wujka, który również cierpi na trądzik różowaty. Na Azelac nie narzekał, ale odstawił go, jak rozpoczął kolejny etap leczenia dermatologicznego. Tak zalecił lekarz. Jako że nie chciał wyrzucać prawie całego kremu do kosza, postanowił mi go oddać. Byłam bardzo ciekawa, jak u mnie się sprawdzi.

Sesderma is a Spanish brand that has been on the market for over 20 years now. They specialize in dermocosmetics dedicated to sensitive skin and various skin problems. Azelac is a moisturizing cream, recommended for those who suffer from rosacea. As I already mentioned, that’s also my problem, even though it’s not serious now. Sesderma is an expensive brand, unfortunately, and Azelac costs here in Poland from around 100 zł (= 23 Euro) in online drugstores to more than 160 zł (= 37 Euro) in regular stores. I got mine from my uncle who has rosacea, too. He was satisfied with the cream, however, his dermatologist advised him to stop using it during medical treatment. He didn’t want to throw the product away, so he decided to give it to me. I was very curious.

Opakowanie jest ciężkie, szklane, dość minimalistyczne i eleganckie, ale niestety niehigieniczne. Nie przepadam za odkręcanymi słoiczkami, zdecydowanie wolę tubki i buteleczki z pompką. Ciągle to powtarzam, wiem, ale słoiczków po prostu nie cierpię. Sam produkt jest gęsty, galaretkowaty i ma zapach męskiego dezodorantu. Nie wiem, czy to kwestia składników, czy jest tak perfumowany, ale woń jest intensywna. Ja nawet lubię takie zapachy, więc mi nie przeszkadzał. Krem ma kolor biały, ale zawiera rozświetlający pyłek. Szczerze mówiąc, uważam, że to zbędne.

The packaging is heavy, made of glass. It’s rather minimalistic and elegant yet not hygienic. I don’t like jars, I prefer tubes and bottles with pumps. Yes, I’m repeating this all the time, but I just can’t stand putting my fingers into a jar. The product has a jelly-like constincency and smells like a men’s deodorant. I’m not sure whether it’s because of the ingredients or it is just parfumed, but the scent is quite intensive. I like it, but some of you might find it disturbing. The cream is white, but it

Swój egzemplarz dostałam bez kartonika, więc nie mogłam sprawdzić dokładnego składu. Znalazłam go jednak na blogu Hexxany, u której kosmetyk zadziałał znacznie lepiej niż u mnie. W jej wpisie znajdziecie więcej informacji na temat składników i ich pełną listę. Co najważniejsze, produkt zawiera m.in. kwas azelainowy w postaci azeloglicyny, a także niacynamid, kwas hialuronowy, triklosan czy witaminę E. Znajdziemy w nim też szereg emolientów oraz oleje. Niestety na końcu listy widnieją też parabeny. Główny składnik, czyli właśnie azeloglicyna ma działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, regulujące sebum, delikatnie złuszczające i rozjaśniające przebarwienia. Krem powinien się więc sprawdzić zarówno w trądziku pospolitym, jak i różowatym. Inne preparaty, w których znajdziemy kwas azelainowy, ale w wyższym stężeniu, to Skinoren, Acne Derm czy Finacea.

I got my cream without the outer box, so I couldn’t check the INCI, however I found more information on ingredients on Hexxana’s blog. She liked it more than I did and she posted the ingredients list with a longer description. Most importantly, the product contains azelaic acid in form of azeloglycine, as well as nicynamide, hialuronic acid, triclosane and vitamin E. We’ll also find many emolients and oils in it. The main ingredient, azeloglycine, is an antibacterial and anti-inflammatory substance that regulates sebum production, gently exfoliates and evens the skintone. The cream should work for both acne and rosacea. Other products that contain azelaic acid are Skinoren, Acne Derm or Finacea (they’re available under these names in Poland), but these are medicines, available only in pharmacies.

Zacznę może od zalet, a właściwie jednej jedynej. Otóż, krem dobrze nawilżał i na tym koniec. Niestety zostawiał tłustą warstwę, sprawiającą, że miałam wrażenie zanieczyszczonej skóry i przez to mogłam go używać tylko na noc. Zaraz po aplikacji moja skóra była podrażniona i zaczerwieniona, do tego lekko piekła. Zdaję sobie sprawę z tego, że kwasy mogą powodować takie skutki uboczne, więc niespecjalnie się przejęłam. Najgorsze było jednak to, że krem okropnie mnie zapchał. Nakładałam go tylko tam, gdzie występuje mój problem i już po kilku dniach strasznie mnie w tych miejscach wysypało. Na mojej twarzy pojawiły się grube podskórne zmiany, bardzo bolesne i brzydko wyglądające. Robiłam dwa podejścia w pewnym odstępie czasu i niestety za każdym razem było dokładnie to samo. Mam więc pewność, że to Azelac jest winowajcą. Właśnie u Hexxany przeczytałam, że niektórym osobom może ten kosmetyk nie odpowiadać ze względu na dużą zawartość glikolu propylenowego. Być może moja cera też jest na ten składnik wrażliwa, aczkolwiek nigdy nie zwracałam na niego uwagi. Teraz na wszelki wypadek go unikam ;) Drugą opcją jest zła tolerancja kwasu azelainowego przez moją skórę. Trudno powiedzieć... Teraz używam kwasu migdałowego i laktobionowego i efekty są świetne! Na pewno za jakiś czas o tym napiszę :)

In my opinion, Azelac has only one advantage – it moisturizes quite well, and that’s all. Unfortunately, it left an oily layer on my skin, which made my face feel dirty. That’s why I could apply it only in the evening. Right after application my skin was red and a little irritated and sore. I know that acids might cause such symptoms, so I didn’t mind. But the worst was yet to come. The cream totally clogged my pores. I put it only where my rosacea problem is and exactly in these places thick, aching spots appeared. I stopped using the cream, let my skin recover and then gave it the second chance. But it was exactly the same, so I’m sure it’s Azelac’s fault. At Hexxana’s blog I read that some people are sensitive to propylene glycol, which is contained in the product. This might be the case with me, or my skin just doesn’t like azelaic acid. To avoid further problems, I choose products without these ingredients. Now I’m using mandelic and lactobionic acids and the results are brilliant. I will surely tell you more about it soon!

Niestety, u mnie krem Azelac nie sprawdził się, a wręcz znacznie pogorszył stan mojej skóry i długo musiałam doprowadzać ją do porządku. Wiem, że są osoby, u których dobrze działa, ale według mnie produkt ten nie jest wart swojej ceny. Cieszę się, że nie zainwestowałam w niego swoich pieniędzy, bo byłabym bardzo zawiedziona ;) Wcześniej wypróbowałam całkiem sporo kremów dedykowanych skórze z trądzikiem różowatym (recenzja tu) i żaden nie poradził sobie z problemem. Na szczęście ostatnio jest lepiej i choć zwracam uwagę na łagodzące składniki w preparatach do twarzy, to nie sięgam specjalnie po kremy, które obiecują, że usuną mój rumień. Nie bardzo wierzę, że sam krem mi pomoże. Raczej skupiam się na kompleksowej pielęgnacji i wydaje mi się, że przynosi to pierwsze efekty :) Ale o tym innym razem :)

Unfortunately, Azelac moisturizing cream didn’t help me. Instead, the condition of my skin became significantly worse and it took a lot of time to recover. I know that there are a lot of people who like it, but for me it isn’t worth its price. I’m happy that I hadn’t invested my own money in it, otherwise I would  be really disappointed ;) I have already tested some face creams that were supposed to help to fight with rosacea (review here) and none of them really worked. Luckily, my face looks better now. Even though I still pay attention to soothing properties of facial cosmetics, I’m not looking for face creams that promise to reduce the reddness. I just can’t believe a simple cream can work wonders. I focused on a complex skincare routine and the first results are already visible :)

Borykacie się z trądzikiem różowatym? Jakich kosmetyków używacie i które możecie polecić? Miałyście do czynienia z marką

Do you have problems with reddness or rosacea? What products do you use and recommend? Have you ever tried anything from Sesderma or their Azelac line?

Evelinn 11/17/2015

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl