Najbardziej pożądana paletka cieni Tarte / The hottest palette from Tarte: Tartelette in Bloom

Kosmetyki amerykańskiej firmy Tarte, powodujące przyspieszone bicie serca u większości fanek makijażu, są niestety trudno dostępne w Polsce. Owszem, można już co nieco dostać w drogeriach internetowych, ale pomacać na żywo nie da rady... Poza tym ceny są wręcz horrendalne, a ciężko zdecydować się na zakup tak drogiego produktu w ciemno. Paletka od Tarte Cosmetics w wersji Tartelette in Bloom przyleciała do mnie jakiś czas temu prosto z Ameryki dzięki uprzejmości rodziny zza Oceanu. Może moja krótka recenzja, czy też raczej pierwsze wrażenie pomoże Wam podjąć decyzję za lub przeciw ;) 

Many Polish make-up lovers dream about Tarte cosmetics, because they are not available in Poland. We can buy them only in online drugstores, but they’re horribly expensive. And it’s always nice to see a product live before buying it... I got my Tarte palette in the version Tartelette in Bloom as a gift from my family from America. And here’s my short review, or rather a kind of first impression that might be helpful for those who can’t decide whether to get this palette or not :) 

Opakowanie paletki jest przepiękne, dużo na nim złota, ale nie wygląda kiczowato. Biorąc paletkę w dłoń, „czujemy jej cenę” – kasetka dość dużo waży, a wszystkie szczegóły są pieczołowicie dopracowane. W środku znajduje się duże, dobrej jakości lusterko oraz to, co najważniejsze, czyli dwanaście kwadratowych cieni utrzymanych w neutralnej kolorystyce. Dziewięć z nich jest matowych, jeden satynowy, a dwa perłowo-drobinkowe. Co ciekawe, paletka przyjemnie pachnie mleczną czekoladą, chyba jeszcze intensywniej niż Chocolate Bar od Too Faced

The packaging is gorgeous and elegant. It is full of gold, but it, surprisingly, doesn’t look cheap. You can feel the money you’re paying – the palette is heavy and refined. Inside there’s a huge mirror and twelve square eye shadows in neutral shades. Nine are matte, one is satin and two are shimmering ones. What’s interesting, the palette smells with milk chocolate, probably even more intensely than Chocolate Bar from Too Faced

Pigmentacja cieni jest bardzo dobra, także tych najjaśniejszych. Nawet nakładane bez bazy pięknie się prezentują i są widoczne na powiece. Zestaw kolorów jest dość uniwersalny. Można nimi wyczarować lekki dzienny makijaż, ale również ciemne, wieczorowe smoky eyes. W zestawieniu znajdziemy beże, brązy oraz bordo. Moim zdaniem brakuje w nim jednak jednego czy dwóch chłodniejszych, niezbyt ciemnych odcieni, gdyż prawie wszystkie są w tonacji ciepłej i wypadają na powiekach nieco rudawo, a nie każdemu taka kolorystyka będzie odpowiadać. 

The pigmentation of the eye shadows is very good, including the lightest shades. Even without any base they look quite intensive. The colours are universal, appropriate for creating a delicate day eye make-up look as well as vampy smokey eyes. In the palette we’ll find beiges, browns and purples. In my opinion it lacks one or two more cool-toned shades. It’ll make the palette even more universal, because such warm-toned set of colours won’t be flattering for everyone. 

Niestety cienie nie są bez wad. Trochę się osypują, a przy nakładaniu na pędzel bardzo mocno pylą. Z kolei nabierane na palec, zwłaszcza te matowe, momentalnie przyklejają się do skóry i na powiekę trafia bardzo niewiele koloru. Świetnie się blendują, lepiej niż jakiekolwiek cienie, z jakimi miałam do czynienia. W trakcie rozcierania z lekko grudkowatych i jakby suchych stają się aksamitne i dają miękką mgiełkę koloru na powiece. Nawet początkująca fanka makijażu stworzy dzięki nim piękny makijaż. Radzę jednak ciemne kolory dokładać małymi porcjami, żeby nie zrobić sobie plamy, a cienie perłowe aplikować palcem, ponieważ na pędzel nie nabiera się zbyt wiele. 

Unfortunately, these eye shadows are not perfect. They’re quite dusty when I touch them with a brush. On the other hand, when I use my fingers, most of the colour stays there and doesn’t want to get transferred to my eyelids. Anyway, the shadows blend like heaven, better than any other eye shadows that I know. They seem quite dry, but they become velvety while blending and leave a soft mist of the colour on the eyelids. They will be easy to use even for complete beginners. However, it’s better to add the shadows, especially the darker ones, in small amounts, as it’s easy to get stains. I also advise you to apply the shimmering ones with your fingers, because a brush picks up too little product. 

Trwałość cieni jest bardzo dobra, na bazie wytrzymują cały dzień, jednak za krótko je testowałam, aby wydać ostateczny wyrok. Niemniej zauważyłam, że pigment mocno przykleja się do skóry, stawiając opór przy zmywaniu. Jakby cienie delikatnie wżerały się w skórę, co widać zwłaszcza przy próbie zrobienia swatchy palcem na dłoni – większość cienia zostaje na palcu i nie chce się przenieść na rękę ;) Dotyczy to głównie ciemniejszych kolorów. 

The lasting power of these eye shadows is very good. They last on a good eye shadow base long hours, but I haven’t been testing long enough to give my final verdict. But anyway, I have noticed that they stick to the skin very tightly, as if they left a stain. When I was doing the swatches most of the shadows stayed on my fingers and didn’t transfer to my hand ;) It applies especially to the darker shades. 

Czy paletka warta jest 300 zł i długiego czekania lub wysiłku sprowadzania jej zza granicy? Moim zdaniem nie. Owszem cienie są super i jeśli macie wolne 3 stówki – możecie kupować w ciemno :) Ale paletki Too Faced czy Urban Decay nie odbiegają od Tartelette in Bloom jakością, a są o połowę tańsze i lepiej dostępne, można je pomacać na żywo w Sephorze. Zresztą, osobiście chyba wolę paletkę Too Faced Chocolate Bar (recenzja TUTAJ), bo cienie są bardziej kremowe w konsystencji, a kolorystyka jest bardziej uniwersalna, chociaż z drugiej strony brakuje mi w niej takich odcieni jak activist czy smokeshow. Cienie pylą się prawie tak samo i również pachną czekoladą. W każdym razie, w nagłym przypływie przemożnej chęci posiadania ekskluzywnych przesadnie drogich cieni do powiek, postawiłabym na Too Faced albo Urban Decay :) 

Is the palette worth the money? Well, it might be worth 45$ in the US, but not 300 zł (= 75$) in Poland. Yes, these eye shadows are good, so if you have such huge amount of money to spend, go for it :) But I think that Too Faced or Urban Decay palettes are just as good, but much cheaper and easier available in my country. Actually, I think I prefer my Too Faced Chocolate Bar palette (review HERE), as the shadows are more cool-toned and universal and more creamy in consistency. And they’re just as dusty as Tarte ones and they smell similar :) 

Czy Was również ogarnął szał na amerykańskie marki niedostępne w Polsce? Macie ochotę na tę paletkę? A może kusi Was coś innego od Tarte

Do you have anything from Tarte? Would you like to get this palette? Or anything else from this brand? 

Evelinn 6/27/2016

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl