Rossmann Program Nowości #17 / Rossmann Testing Programme #17: Cleanic, Miss Sporty, L’Oréal, Soraya, Lovely, Wibo

Właśnie wróciłam z krótkiego wypadu do Szczecina, postanowiłam więc przygotować dla Was coś lekkiego i przyjemnego ;) Zapraszam więc na przegląd kolejnej paczki Programu Nowości Rossmanna, która trafiła do mnie pod koniec lipca. Wreszcie doczekałam się trochę więcej makijażowych nowinek. Bardzo lubię testować kolorówkę, chociaż często zdarza się, że kolory nie do końca mi pasują. Jeśli chcecie dowiedzieć się, czy kosmetyki przypadły mi do gustu, to zachęcam do lektury! 

I’ve just got back from a short trip to Szczecin and I decided to post something fun ;) So I will show you my next Rossmann Testing Programme box that I received at the end of July. This time I had more makeup to test. I just love trying new makeup items, even though some shades turn out to be not really suitable for me. I don’t like experimenting with skincare that much. If you want to know whether I like the products I received, keep reading! 

Miss Sporty Studio Color, cienie do powiek #413

Miss Sporty Studio Color, eyeshadows #413

Paletka Miss Sporty mieści w sobie cztery cienie z drobinkami, utrzymane w dość neutralnej kolorystyce - biało-srebrny, jasnobrązowy, złoty oraz ciemnobrązowy. Znajdziemy w niej także pacynkę, która dla mnie jest bezużyteczna, gdyż korzystam z pędzli. Pigmentacja zależy od danego koloru, o ile złoty i ciemnobrązowy dobrze się nabierają i są widoczne na powiece, to biało-srebrny i jasnobrązowy wypadają pod tym względem bardzo słabo. W moim odczuciu paletka lepiej sprawdzi się w makijażu wieczorowym niż dziennym, ponieważ cienie zawierają sporej wielkości połyskujące drobinki. W każdym razie na pewno nie jest to zestaw dla osób lubiących delikatny efekt i matowe wykończenie. Cienie łatwo się rozcierają i długo się utrzymują. W ciągu dnia nie znikają i nie rolują się, pod warunkiem że użyjemy bazę, co dla mnie jest punktem obowiązkowym. Niestety podczas aplikacji drobinki brokatu mocno się osypują, dlatego makijaż oczu lepiej wykonać przed makijażem twarzy. Paletka nie jest zła, ale na pewno można znaleźć coś lepszego. 

This palette from Miss Sporty contains four shimmering eyeshadows in neutral shades – silvery white, light brown, golden and dark brown. There’s also a sponge applicator which is useless for me, because I always use brushes. The pigmentation depends on the shade. The golden and the dark brown ones are easy to apply and really visible on the eyelids, but the white and the light brown ones are far less pigmented. In my opinion these eyeshadows will be better for creating an evening look, because they contain a lot of shimmer. It is not a palette for those who like natural looks and matte finish. These eyeshadows blend well and last quite long on the eyelids. They don’t disappear and crease providing we’ll put an eyeshadow primer, which is a must for me. Unfortunately, the eyeshadows tend to dust, that’s why it’s safer to apply your eye makeup first. Overall, the palette is not bad, but it’s surely possible to find something better. 

Miss Sporty Wonder Smooth, szminka #203

Miss Sporty Wonder Smooth, lipstick #203

Pierwsze, co zwraca uwagę, to urocze opakowanie, kojarzące się z wakacjami, jednocześnie trochę dziecinne. Szata graficzna idealnie koresponduje z pięknym, intensywnym, różowo-koralowym odcieniem pomadki. Szminka ma dobrą pigmentację i kremową formułę, która nie wysusza ust, a wręcz je pielęgnuje. Daje błyszczące wykończenie. Niestety pomadka jest, moim zdaniem, zbyt miękka i tłusta, przez co rozmazuje się, migruje na zęby i twarz, a ponadto bardzo szybko znika podczas picia czy jedzenia. Miłości z tego nie będzie... 

What catches our attention first is the cute packaging that reminds us of holidays. The graphic design corresponds very well with the pretty intense pinky coral shade of the lipstick. It has good pigmentation and very creamy texture. The formula is not at all drying, but seems even to be hydrating. It gives glossy finish. In my opinion the lipstick is too soft and greasy and therefore it tends to smudge and transfer to your teeth and face. It also disappears very quickly when you’re eating or drinking. Well, I’m not going to love it... 

L’Oréal Paris Volume Million Lashes Fatale, tusz do rzęs pogrubiający

L’Oréal Paris Volume Million Lashes Fatale, volumizing mascara

Byłam bardzo ciekawa tego tuszu, gdyż nie miałam nigdy wcześniej żadnej maskary od L’Oréala. Okazało się, że to bardzo dobry kosmetyk. Silikonowa szczoteczka ma, co prawda, dość dziwny kształt, ale gdy nauczymy się nią obsługiwać, uzyskamy wtedy efekt naprawdę ładny, choć dość delikatny. Początkowo miałam problem ze sklejaniem rzęs, zapewne nie tylko z powodu szczoteczki, ale też rzadkiej konsystencji kosmetyku. Z czasem jednak ja nabrałam wprawy, a sam tusz nieco zgęstniał i teraz dużo łatwiej mi się z nim pracuje. Maskarze L’Oréal nic nie mogę zarzucić – jest trwała jak wodoodporna, nie kruszy się, nie rozmazuje i niełatwo ją zmyć, nawet płynem dwufazowym. Tusz zapewnia naturalny wygląd rzęs, lekkie pogrubienie i wydłużenie. Nie jest to z pewnością najlepsza maskara, jakiej używałam, jednak uważam, że to bardzo dobry kosmetyk i jeśli tylko szczoteczka przypadnie wam do gustu, to właściwości na pewno nie zawiodą. 

I was very eager to try out this mascara, as I have never had one from L’Oréal. It turned out to be a very good cosmetic. The silicone brush is weirdly shaped, but when we learn to use it properly, it will give a nice yet natural look. At the beginning I had some problems with my lashes sticking together, not only because of the brush, but also because of the mascara’s liquid formula. But with time it became thicker and I also learnt to use the brush and now I can get a really nice look with the product. I can’t really say anything negative about the mascara – it is truly longlasting, doesn’t smudge and is difficult to remove it, even with a duo-phase makeup remover. The mascara gives a little volume and slightly lengthens the lashes, but the effect is rather delicate. It is not the best mascara I’ve had, but it’s a really good one. If you get to like the brush, you’ll like its properties, too. You won’t get disappointed. 

Lovely Eyebrows Creator, zestaw do stylizacji brwi, dark

Lovely Eyebrows Creator, eyebrows styling set, dark

Pomysł umieszczenia w jednym zestawie wszystkich przyrządów i kosmetyków do stylizacji brwi jest moim zdaniem bardzo dobry. Tylko niestety w przypadku Lovely Eyebrows Creator nie wszystko poszło, jak trzeba... Zacznijmy jednak od plusów. Kolorystyka kosmetyków do wypełniania brwi, choć faktycznie dość ciemna, jest uniwersalna, utrzymana w chłodnej tonacji. Mój faworyt to cień, dobrze napigmentowany, o odpowiedniej konsystencji. Kredka też sprawuje się całkiem w porządku, chociaż jest dość miękka i może zbierać się na włoskach. Ponadto pędzelek okazał się wygodny i precyzyjny. I to tyle pozytywów. Niestety pozostałe elementy są znacznie słabsze. Cień rozświetlający mocno się pyli i jest zbyt biały, przez co wygląda nienaturalnie. Z kolei wosk ma czarny kolor i również nie prezentuje się najlepiej, a do tego niespecjalnie utrwala włoski. Szablony okazały się dla mnie bezużyteczne ze względu na nietrafiony kształt. Najsłabszym ogniwem jest jednak pęseta – nieprecyzyjna, ciężka w obsłudze i źle naostrzona, przez co urywa włoski, zamiast je wyrywać w całości. Poza tym zestaw zajmuje zbyt dużo miejsca i na przykład w podróży, gdy chcemy mieć wszystko pod ręką, raczej się nie sprawdzi. Podsumowując, mam mieszane odczucia co do tego produktu, choć ostateczny efekt na brwiach mi się podoba, a trwałości nie mam nic do zarzucenia. 

The idea to put all you need to define your eyebrows in one set is good in itself. But in the case of Lovely Eyebrows Creator not everything went well... But let’s start with some positive things. The colours of the products are very flattering, fairly dark yet cool-toned. My favourite is the eyebrow powder, because it’s well pigmented and has proper consistency. The crayon is also fine but it’s quite soft and may clump on the hairs. The brush turned out to be comfortable and precise. And these are all good things I can say about it. The highlighter is very dusty and too white, which makes it look unnatural. The wax, in turn, is too dark and it also doesn’t set your eyebrows well. And the templates are useless because of their strange shape, not matching my face and eyebrows. But it is the tweezers that is the worst part of the set. It’s not precise and it cuts the hairs instead of taking them out. What’s more, the set takes too much space and won’t be handy when you travel. To sum up, I have mixed feelings about the product, however, I do like how my brows look defined with it and the lasting power is absolutely fine. 

Wibo Incredible Gel, lakier do paznokci #14

Wibo Incredible Gel, nail polish #14

Lakier Wibo od razu zaintrygował mnie swoim kolorem, byłam bowiem przekonana, że to czerń. Tymczasem okazał się przepiękną ciemną śliwką, która przy pierwszej warstwie trochę prześwituje, ale przy dwóch kryje w pełni i tylko pod światło widać fioletowe refleksy. Kocham takie nieoczywiste odcienie! Na jesień będzie idealny. Właściwości produktu oceniam bardzo pozytywnie. Lakier ma odpowiednią konsystencję i wyposażony jest w wygodny pędzelek. Zapewnia przyzwoitą, jak na drogeryjny produkt, trwałość i daje bardzo ładny efekt - w połączeniu z lakierem nawierzchniowym faktycznie przypomina żel. Niestety formuła niewiele ma wspólnego z żelowym lakierami, utwardzanymi w lampie. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się cudów, dlatego propozycję od Wibo uważam za udaną. 

This nail polish from Wibo intrigued me by its unusal colour, because I was sure it’s black. But it turned out to be a beautiful plum purple that looks more purple as one layer and gets fully opaque with two layers. It then just looks like black, some purple hues are visible only in direct sunlight. I love such extraordinary shades! It’ll be perfect for fall. The quality is also fine. It has proper consistency and a comfortable brush. Its lasting power is ok for a drugstore nail polish and the effect it gives is really pretty and looks a bit like gel polishes with a top coat. But anyway, it doesn’t have much in common with true gel or hybrid polishes that you have to put under an UV or LED lamp. I did not expect any wonders, that’s why I regard the Wibo’s nail polish as a good one. 

Soraya Body Diet, odżywczy olejek do ciała

Soraya Body Diet, nourishing body oil

Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskałam, stosując ten kosmetyk. Dzięki olejkowi Soraya moja skóra stała się elastyczna, nawilżona, gładka i miła w dotyku. Produkt szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, już po kilku minutach mogę założyć ubranie bez ryzyka ubrudzenia. Ponadto olejek ma bardzo przyjemny zapach, który utrzymuje się przez dłuższy czas. Aplikacja jest bardzo wygodna i higieniczna, ponieważ butelka posiada atomizer i plastikową zatyczkę, które doskonale chronią przed rozlaniem i pobrudzeniem butelki. Olejek jest bardzo wydajny i łatwo się rozprowadza, wystarczy niewielka ilość preparatu, by nasmarować problematyczne miejsca. Kosmetyk nie uczulił ani nie podrażnił mojej skóry. Skład również przedstawia się imponująco – na liście znajdziemy wiele dobroczynnych olejów. Jedyny minus, jaki dostrzegam, to lejąca konsystencja, po nałożeniu na dłoń produkt trzeba szybko nałożyć, ponieważ może spłynąć. Jestem jednak w stanie mu to wybaczyć. 

I must admit that I am pleased with the effect that I reached by using the product. My skin turned soft, hydrated and smooth. The oil absorbs into my skin quickly and doesn’t leave a greasy layer, after a couple of minutes I can get dressed without the risk of staining my clothes. The cosmetic has a nice scent that lasts on the skin. It is easy and hygienic to apply, as the bottle is fitted with a diffuser and a plastic cover. The oil is very efficient, because a small tiny bit is enough for all problematic areas. The cosmetic didn’t irritate my skin, nor did it cause any allergies. The ingredient list looks fine, too – we’ll find there many beneficial oils. The only drawback for me is the liquid consistency, which makes it necessary to apply the product quickly, but that’s not a big problem. 

Clean Hands, antybakteryjny spray do rąk

Clean Hands, anti-bacterial hand spray

Od dawna żel antybakteryjny jest obowiązkowym punktem mojej torebkowej i wyjazdowej kosmetyczki. Muszę jednak przyznać, że forma sprayu zdecydowanie bardziej mi odpowiada. Atomizer jest po prostu bardziej praktyczny i łatwiejszy w użyciu, a sam płyn nie pozostawia na dłoniach lepkiej warstwy, co często mnie irytowało w żelach. Produkt ma alkoholowo-aloesowy zapach, który utrzymuje się przez jakiś czas na skórze, ale nie jest zbyt intensywny. Szybko odświeża i dezynfekuje dłonie, ale ich nie przesusza, chociaż nie polecam nadużywania, bo spray ma skład krótki i konkretny, ale zawiera wysuszające alkohole. Znajdziemy w nim też łagodzący wyciąg z aloesu. Będąc na wakacjach, całkowicie przypadkowo odkryłam dodatkową właściwość sprayu – świetnie łagodzi ugryzienia owadów i pomaga goić się drobnym rankom, które powstają na przykład podczas drapania bąbla po ukąszeniu komara. Na pewno zostanie ze mną na dłużej! 

For a long time an anti-bacterial hand gel has been a must have in my purse and travel bag. But I must say I prefer the form of a spray, it’s just much more handy and practical, and it doesn’t leave a sticky layer on the hands, what really annoyed me in gels. The product has an alcoholic aloe scent that lasts on the skin, but isn’t too intensive. It refreshes and disinfects our hands, but isn’t drying. Though, I don’t think it’s a good idea to use such a product too often. It has a short ingredient list with aloe juice in it, but it contains alcohol. When I was on holiday, I discovered another way to use the product – it soothes mosquito bites. I am sure it will stay with me longer! 

Cleanic, chusteczki do demakijażu

Cleanic, makeup removing wipes

Chociaż chusteczki nie zastąpią w mojej kosmetyczce płynu micelarnego, to jednak są bardzo przydatne podczas urlopu, albo gdy zaraz po pracy wybieramy się na basen lub siłownię. Wygodne zamknięcie, łatwe wyciąganie i odpowiednia wielkość bardzo ułatwiają ich użytkowanie. Chusteczki całkiem nieźle radzą sobie z niezbyt mocnym makijażem, a przy tym nie pozostawiają na twarzy lepkiej warstwy oraz nie powodują podrażnień czy przesuszeń. Są jednak, jak dla mnie, zbyt delikatnie nasączone, a ponadto pierwsza chusteczka od góry okazuje się za każdym razem dość mocno wyschnięta, co oznacza, że zamknięcie nie jest odpowiednio szczelne. Niemniej uważam, że dobrze mieć takie nasączane chusteczki pod ręką, gdyż jest to bardzo uniwersalny produkt, który możemy wykorzystać do zmywania lub poprawek makijażu, odświeżenia cery, a nawet oczyszczenia rąk w podbramkowej sytuacji. 

Even though makeup removing wipes won’t replace a good micellar water, they’re very useful on holidays or when we go to a gym or a swimming pool right after work. The packaging has a comfortable cover and the wipes are easy to take out and big enough. They manage to remove some natural makeup, don’t leave a sticky layer and don’t cause irritations or dryness. But for me they’re too dry, especially the one at the top, which makes me take out a few wipes at a time. Anyway, I think it’s good to have such wipes at hand, as they might be used for removing makeup, but also for refreshing and cleaning our hands if necessary. 

Na osłodę otrzymałam również batonik truskawkowy Bakoma 7 Zbóż, który niestety nie przekonał mnie do siebie ani smakiem, bo był lepiąco słodki, ani składem, który na pewno do najzdrowszych nie należy. 

I also got a strawberry bar Bakoma 7 Zbóż, but I didn’t really like it. It didn’t convince me with neither its taste nor the ingredients which are not really healthy ones. 

Do testowania tych wszystkich produktów podeszłam entuzjastycznie, ale kolorówka nie do końca mnie urzekła. Produkty Miss Sporty powędrowały do mojej siostry, gdyż kolorystyka się u mnie nie sprawdziła. Zestaw do brwi budzi we mnie, z kolei, mieszane odczucia. Za to do gustu bardzo mi przypadł lakier Wibo i w sumie również maskara L’Oréal. I chyba te dwa kosmetyki są moimi ulubieńcami z tej paczki. Spray antybakteryjny i chusteczki do demakijażu oczywiście bardzo się przydały, ale to żaden rarytas i nie wzbudziły we mnie szybszego bicia serca ;) Paczka okazała się ciekawa, choć nie porwała mnie, zdarzały się bardziej interesujące zestawy :) 

I was very enthusiastic about testing these products, but the makeup items didn’t really win my heart. I gave the Miss Sporty ones to my sister, because the shades were not suitable for me. I have mixed feelings about the brow set, but I do like the L’Oréal mascara and Wibo’s nail polish. And I think these two products are my favourites from the box. The anti-bacterial spray and the makeup wipes are of course very useful, but it’s nothing special that could make my heart beat faster ;) The package was interesting, but not the best one I received :) 

Coś Wam wpadło w oko? A może miałyście już okazję coś przetestować? 

Did anything caught your eye? Or maybe you had the chance to test any of those things? 

Evelinn 9/11/2016

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl