3 pudry prasowane idealne do torebki / 3 pressed powders perfect to be kept in a purse: Bell Secretale, Bourjois, Maybelline

Puder to nieodzowny element mojego makijażu, absolutnie każdy podkład muszę dobrze zagruntować, by chociaż przez 2-3 godziny nie świecić się jak bombka choinkowa. Zawsze też zabieram ze sobą puder w plecaku czy torebce, ponieważ po prostu wiem, że bez poprawek się nie obędzie. Najpierw ściągam sebum bibułką lub nawet zwykłą chusteczką, pudruję i przez kolejnych kilka godzin mam spokój. Posiadaczki tłustej cery na pewno doskonale to znają :) 

A good powder is absolutely essential in my makeup, I need to fix every foundation in order not to get shiny in less than 2-3 hours. I also put a powder into my bag or purse, because I just know I will have to do some touch-ups. I remove the oil excess with a blotting paper or even a tissue, then apply some powder and I can be sure nothing will happen in the next few hours. Those who have oily skin perfectly know what I am talking about :) 

Czego oczekuję zatem od pudru, który wrzucam do torebki? Przede wszystkim musi być kompaktowy i poręczny, żeby było wygodnie z niego korzystać oraz posiadać lusterko. Co prawda, noszę zazwyczaj ze sobą osobne małe lusterko, ale znacznie ułatwia to sprawę, gdy mamy je w puderniczce. Tyle wymagań :) Oczywiście dobrze by było, gdyby puder nie był zbyt mocno sprasowany i żeby opakowanie ładnie się prezentowało, ale to już szczegóły. Przejdźmy do sedna :) 

What do I expect of my purse powder? First of all, it has to be compact, so that it would be easy to use and it should have a mirror. I do carry a small mirror in my bag, too, but it’s much easier when I can open only one box instead of two. These are my requirements :) Of course it is nice when a powder is not too much pressed and has a nice packaging, but these are just details. Let’s stick to the point :) 

Bell Secretale Mat Compact Powder

Bell Secretale Mat Compact Powder

Mój dotychczasowy torebkowy ulubieniec! Elegancka, trochę oldschoolowa puderniczka bardzo ładnie się prezentuje, choć jest dość duża. W środku znajduje się małe lusterko, które mi niestety wypadło, ale przymykam na to oko, bo można je włożyć z powrotem. Znajdziemy tam także gąbeczkę, której ja jednak nie używam, wolę mieć przy sobie pędzelek, którym zaaplikuję produkt. Puder ozdobiono przepięknym tłoczeniem w małe urocze poduszeczki, które wyglądają bardzo retro. Sam kosmetyk jest drobno zmielony, nie za mocno sprasowany, tak jak lubię i wygląda na twarzy bardzo ładnie. Delikatnie matuje, ale nie robi efektu ciastka, dzięki niemu twarz wygląda bardzo gładko. Osobiście wyrosłam już z matu absolutnego, wolę dokonać poprawek kilka razy, niż wyglądać nienaturalnie. Skład jest typowo drogeryjny, zawiera talk oraz sól aluminiową oktenylobursztynianu skrobii, które mogą zapychać, ale ja nie mam problemu z tymi składnikami. Dostępnych jest pięć kolorów, akurat mogę pokazać Wam je wszystkie, bo otrzymałam kiedyś całą gamę w przesyłce od marki. Najjaśniejszy odcień jest bardzo ładny, neutralny i jaśniutki, z przyjemnością go używam, pozostałe kolory też są moim zdaniem udane, choć dla mnie za ciemne ;) Już mi się kończy mój egzemplarz i jako następny planuję sprawdzić puder z serii Bell Hypoallergenic, bo wydaje mi się podobny, ale z tego jestem bardzo zadowolona! 

It’s mu current favourite when it comes to purse powders! The elegant and oldschool yet a bit clumsy packaging looks really nice. Inside there’s a small mirror which unfortunately fell out, but I can forgive that. Also an application sponge is attached, but I don’t use it, I just prefer to apply powder with a brush. The powder itself looks also vintage because of the cute pattern. It is very soft, not too strongly pressed, just how I like it, and looks beautiful on the face. It mattifies very delicately, but it doesn’t look cakey. I’m not crazy about total matte effect any more, I’d rather apply more corrections than look unnatural. The ingredient list is typically drugstore, the cosmetic contains talc and aluminium salts which might block pores, but I don’t have any problems with those ingredients. The shade range consists of five shades, I can show you all of them, as I got the whole range from the brand some time ago. The lightest shade is beautiful, neutral and really fair, I use it with pleasure. The other colours are also nice yet too dark for me ;) I’m now running out of my powder and I plan to check the one from the Bell Hypoallergenic line, as it seems similar to this one. 

Maybelline Affinitone

Maybelline Affinitone

Polubiłam ten puder za płaskie opakowanie, które zajmuje bardzo niewiele miejsca i dobrej jakości lusterko, a także za kolor #09 Opal Rose/Rose Pale, który jest naprawdę jasny, choć dla mnie nieco zbyt różowy. Niestety pozostałe odcienie okazały się już za ciemne. Moja puderniczka połamała się, ale spadła naprawdę ze sporej wysokości, więc cud, że puder się nie pokruszył i lusterko ocalało ;) Była też dołączona gąbeczka, ale pozbyłam się jej, bo nie używałam. Affinitone matuje nieźle, choć wciąż nie takim suchym, płaskim matem. Daje naturalne wykończenie, jest drobno zmielony i dość mocno sprasowany, choć jeszcze w granicach mojej tolerancji. Pod koniec użytkowania zaczął się kruszyć. Podobnie jak poprzednik bazuje na talku. Generalnie polubiłam go, chociaż chyba do niego nie wrócę ze względu na brak w nota bene dość szerokiej gamie kolorystycznej odcienia odpowiedniego dla mnie.  

I liked this powder for it flat packaging which takes up little space, good-quality mirror and the shade #09 Opal Rose/Rose Pale which is really fair yet for me a little too pink. Unfortunately other shades were simply too dark. My packaging got broken, but it fell on the floor from really high, so it’s a miracle it didn’t get destroyed and the mirror is intact ;) There’s was a sponge attached but I threw it away, as I didn’t use it at all. Affinitone mattifies well, but it’s a not flat matte effect. It gives natural finish, is finely ground and strongly-pressed, but still not too much. When there was only little powder left, it started to crumble. Just like the previous one, it is based on talc. Generally, I like it, however, I think I won’t repurchase it, due to the lack of the right shade for me in the actually vast range of colours. 

Bourjois Healthy Balance

Bourjois Healthy Balance 

Bardzo fajny puder, w małym, poręcznym i płaskim opakowaniu ze stosunkowo dużym lusterkiem. Co dla niektórych może być minusem, a dla mnie jest plusem, to brak gąbeczki. Dla mnie to po prostu bezużyteczny dodatek, który zajmuje miejsce. Kosmetyk jest bardzo drobno zmielony, aksamitny w dotyku i na twarzy wygląda świetnie, naturalnie i gładko. Matuje delikatnie, jeśli lubicie totalny mat, to nie spełni Waszych oczekiwań. Skład ma chyba najsłabszy ze wszystkich trzech, bo znajdziemy w nim parabeny, których staram się unikać (choć nie popadam w paranoję), ale z drugiej strony na liście są też esktrakty z owoców, chociaż wątpię by ilość była taka, aby zapewniała jakiekolwiek właściwości pielęgnacyjne. Podobnie jak pozostałe pudry, bazuje na talku. Niestety kolor #52 Vanille, choć najjaśniejszy w gamie, wypada naprawdę ciemno i kompletnie się dla mnie nie nadaje. Mam wrażenie, że na mojej twarzy utlenia się na pomarańczowo... Nie przeszkodziło mi to dokonywać nim poprawek, chociaż niedopasowanie kolorystyczne było widoczne gołym okiem. Ale spuśćmy na to zasłonę milczenia :) Jeśli nie jesteście super bladziochami jak ja, to będziecie zadowolone. 

This is a very nice powder in a small handy packaging with a relatively big mirror. What can be a drawback for many people, for me it’s a positive thing – I mean the lack of a sponge which is a useless gadget for me. The cosmetic is very finely ground, velvety to the touch and looks great on the face, natural and smooth. It mattifies delicately, so if you like strongly mattifying powders, this one is not for you. I guess it has the worst ingredients out of those three, as we’ll find parabens on the list. On the second hand, there are also some fruit extracts there, but I highly doubt if they’re in an amount that could have any effect on our face. Just like the other powders, it’s based on talc. Unfortunately, the shade #52 Vanilla, even if it’s the lightest colour in the range, looks really dark and doesn’t suit me. I feel it oxidize on me and turns orange... Of course it didn’t stop me from using it, but let’s not talk about that :) If you’re not super pale like me, you should be pleased. 

Jak się zorientowaliście, moim ulubieńcem został Bell, ale dwa pozostałe pudry również bardzo polecam, jeśli chodzi o właściwości. Zwłaszcza jeśli dopasujecie sobie kolor. I jeśli lubicie pudry, które matują niezbyt mocno. Znacie dzisiejszych bohaterów? Jakie pudry nosicie w swoich torebkach? 

As you can see, my favourite purse powder is Bell, but the other two are also worth a recommendation if you find a matching colour. And if you don’t expect full matte effect. Do you know today’s heroes? What powders do you keep in your purses? 

Evelinn 10/27/2017

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl