3 korektory w pędzelku / 3 pen concealers: Wibo, Bell Hypoallergenic, L’Oréal

Nie pamiętam, czy zdarzyło mi się zrecenzować na blogu korektory. Nie żebym ich nie używała, wręcz przeciwnie, zawsze mam pod ręką kilka otwartych, każdy do innego celu, ale jakoś chyba się nie złożyło. Dlatego pomyślałam, że czas nadrobić te zaległości. Postanowiłam zacząć od korektorów wykręcanych w pędzelku, które mają chyba tyle samo zwolenników co przeciwników. Jeśli jesteście ciekawi, do której grupy się zaliczam, to zapraszam do lektury! 

I actually don’t remember if I had reviewed concealers on the blog before. It’s not that I don’t use them, quite the opposite, I have at least a few opened, each one for a different purpose. That’s why I thought I should change it and decided to start with pen concealers that have the same number of proponents and opponents, I guess. If you’re curious which group I belong to, keep reading! 

Takie pędzelkowe korektory zazwyczaj określa się jako rozświetlające i pewnie dlatego wśród nich spotkać można stosunkowo jasne kolory. W moim przypadku specjalnego rozjaśnienia nie jestem w stanie zaobserwować, ale przynajmniej istnieje szansa, że dobiorę odpowiednio jasny odcień ;) Osobiście najbardziej lubię używać ich po prostu pod oczy. Korektory te są często lekkie i niezbyt mocno kryjące, ale ja nie mam mocnych cieni, które wymagałyby kamuflowania. Wystarczy mi delikatne wyrównanie kolorytu i nieobciążająca formuła. Nienawidzę, gdy kosmetyk zbiera się w liniach mimicznych czy zmarszczkach. Do tej pory miałam okazję poznać korektory w pędzelku trzech marek i poniżej znajdziecie ich porównanie. 

These pen concealers are usually called highlighting or lightening, and probably that’s why they often come in relatively light shades. In my case the lightening effect isn’t visible, but at least there’s a chance I will be able to get a suitable shade ;) Personally, I like to apply them under my eyes the most. They’re usually lightweight and don’t cover too much, but I don’t have dark circles that I’d like to conceal. I just need to even out the skintone and I prefer lightweight formulations. I hate it when a cosmetic creases in my fine lines and wrinkles. Until now I had the opportunity to check pen concealers from three brands and here it is a comparison. 

Wibo Deluxe Brightener

Wibo Deluxe Brightener

Bardzo go polubiłam, jest zdecydowanie w czołówce moich ulubionych korektorów pod oczy. Opakowanie wygląda w porządku, ale czuć w dłoni, że nie mamy do czynienia z kosmetykiem wysokopółkowym. Ale mniejsza z tym, nie to jest najważniejsze. Wiele dyskutuje się jednak na temat higieniczności pędzelka. Osobiście uważam, że gdy korektora używamy same i skończymy go w rozsądnym czasie, to nie ma się czego obawiać. Szczerze mówiąc, po prostu lubię ten sposób aplikacji, chyba nawet bardziej niż tradycyjne gąbeczki :) Jeśli chodzi o korektor Wibo, to przekręcany mechanizm działał do końca i dozował odpowiednią ilość produktu. Wiele osób narzeka na małą pojemność (faktycznie, 1,7 g to bardzo mało) i niewydajność kosmetyku, niektórym dziewczynom starczył ponoć na dwa tygodnie. Nie wiem, jak to możliwe, ja go miałam przez jakieś 3 miesiące, a aplikowałam codziennie, bynajmniej nie w symbolicznej ilości.  

I really liked it, it’s absolutely one of my favourite under-eye concealers. The packaging looks fine, but I can feel it’s not a high-end product. But that’s not the most important thing. There’s much discussion about how hygienic/not hygienic pen concealers are. I think that if you use the product alone and use it up within a reasonable period of time, there’s nothing to worry about. To be honest, I just like this form of application, even more than standard doe-foot applicators :) When it comes to Wibo, the whole mechanism worked well until the end and dispensed the right amount of the product. Many people complain about the low amount (in fact, 1,7 g is not much) and inefficiency of the cosmetic, some girls even said it was enough for two weeks, but I can’t agree, as I used it actually every day for over three months.  

Korektor ma kremową konsystencję, dzięki czemu przypudrowany nie wchodził w zmarszczki i ładnie się utrzymywał przez cały dzień. Nie przesuszał skóry ani nie podrażniał moich oczu. Kosmetyk kryje faktycznie bardzo delikatnie, ale dla mnie wystarczająco – po prostu nie lubię nakładać mocnej szpachli pod oczy, skoro nie ma takiej potrzeby. Jeśli jednak oczekujecie zamaskowania cieni, to nie sięgajcie po ten korektor, nie będzie zadowoleni. Obiecywanego efektu à la botoks też nie zauważyłam. Dla mnie ogromnym plusem jest jasny różowawy kolor, ale na pewno nie u każdego się on sprawdzi (coś mi się obiło o uszy, że marka wprowadziła nowy odcień). Jeśli będę kiedyś w potrzebie, to pewnie się skuszę na ten korektor, chociaż na razie mi to nie grozi, bo mam spore zapasy :) W Rossmannie kosztuje 18,99 zł. 

The concealer has creamy consistency, thanks to which it didn’t tend to crease and settle in fine lines and stayed fine for the whole day. It doesn’t dry out the skin or irritate the eyes. The cosmetic gives very very light coverage, but for me it’s enough. But if you need to cover your dark circles, don’t reach for this concealer, you won’t be satisfied. I also didn’t notice the promised botox-like effect. For me the light rosy colour is a big plus, but it won’t be appropriate for everyone (I’ve heard the brand introduced the other shade not long ago). I really liked the product and if I run out of all my concealers, which won’t happen soon, I might consider repurchasing it :) 

Bell Hypoallergenic Lightening Concealer

Bell Hypoallergenic Lightening Concealer

Niedrogi fajny korektor, w przyjemnym dla oka, estetycznym opakowaniu. Mechanizm wykręcający działał bez zarzutu, z dozowaniem też nie było żadnego problemu. Mimo bardzo podobnej formy zewnętrznej, bardzo różni się od swojego poprzednika. Przede wszystkim ma dużo gęstszą i bardziej treściwą konsystencję, przez co jest trochę cięższy. Jednak nie sprawił żadnych problemów i nie przesuszył nigdy mojej wrażliwej skóry pod oczami, nie zauważyłam również, aby wchodził w zmarszczki. Krycie także jest mocniejsze, ale wciąż nie ekstremalne, określiłabym je jako średnie. Ja używałam kolor #01, który nie należy do najjaśniejszych, ale pod oczami wyglądał u mnie naprawdę ładnie – dobrze się wtapiał i nie odznaczał. Na plus żółtawy odcień, który sprawdzi się także do miejscowego wyrównywania zaczerwienień. Trafił do mnie jednak również odcień #02, ciemniejszy i lekko pomarańczowy, który przekazałam siostrze oraz #03 zielony, o którym opowiem przy innej okazji. Tak naprawdę to ten korektor również bardzo mi przypadł do gustu, polubiłam go za nieco inne właściwości niż ten z Wibo, ale z chęcią do niego wrócę w przyszłości. Acha, z wydajnością było w moim wypadku podobnie jak z poprzednikiem, używałam go około 3 miesiące, mimo małej pojemności. Za 2 g np. w Rossmannie zapłacimy 17,49 zł w cenie regularnej. 

It’s a nice inexpensive concealer in a nice packaging. The mechanism worked well and distributed the right amount of the product. Even though the appearance is very similar, it differs a lot from the previous one. First of all, it has much thicker consistency, which makes it a bit heavier. But luckily, it never dried out my sensitive under-eye skin and I didn’t notice creasing in fine lines. The coverage is stronger, but still not full, I’d call it average. For me it’s more than enough. I used the shade #01 Light, which is not the lightest one, but it looked really nice under my eyes – it blended in very well. I like the yellow tones in it, as this will work for redness on the face, too. I also got the shade #02, which is darker and more orange – I gave it my sister and #03, which is green and I’ll tell you more about it soon. To be honest I liked this concealer very much but for different things than the one from Wibo. I would like to use it again someday. And in my case the efficiency was similar, I used it around three months, despite the small amount. 

Bez korektora
Z korektorem

L’Oréal Lumi Magique

L’Oréal Lumi Magique

Zdecydowanie najdroższy (ok. 55 zł za 2 ml w drogeriach stacjonarnych) korektor w zestawieniu i... niestety jednocześnie najgorszy. Ale od początku. Złote metaliczne opakowanie wygląda zdecydowanie bardziej luksusowo niż poprzednie, natomiast mechanizm działa równie dobrze, jednak na tym koniec. Konsystencja jest dość kremowa, ale korektor bardzo kiepsko się rozprowadzał i niestety nie chciał łączyć się z żadnym moim podkładem, w miejscu styku tworzyły się smugi i dziury. Nie wiem, co było tego przyczyną, ale z żadnym innym korektorem nie miałam takiego problemu, no poza jednym, Perfect Match, co ciekawe, również z L’Oréala. Może to przypadek, a może moja skóra nie lubi się z formułami tej marki? Trudno powiedzieć. Lumi Magique u mnie pod oczami wyglądał dość sucho, chociaż nie podkreślał jakoś specjalnie zmarszczek i linii mimicznych. Kryje całkiem nieźle, zwłaszcza jak na korektor rozświetlający, lepiej niż Wibo, ale trochę słabiej niż Bell. Ja miałam kolor #01 Light, który faktycznie jest jaśniutki i wpada w żółte tony. Korektor ten ma sporo zalet, ale sprawiał mi tyle problemów przy aplikacji, że raczej do niego nie wrócę. 

It’s definitely the most expensive concealer from the three and... unfortunately the worst one. But let’s start from the beginning. The golden metallic packaging looks more luxury than the previous ones and technically it works equally well. But that’s all. The consistency is rather creamy, but the product applies terribly and it didn’t want to blend with any of my foundations, it was smudgy and patchy on the border. I have no idea what was the cause. I only once had a similar problem, interestingly, with other L’Oréal’s concealer, Perfect Match. Is it a coincidence? Or doesn’t my skin just like the brand’s formulations? Hard to say. Lumi Magique looks a bit dry under the eyes, but it doesn’t settle in fine lines and wrinkles. It gives nice coverage for a highlighting concealer, it’s somewhere between Wibo and Bell in this respect. I had the shade #01 Light, which is in fact light and yellow-toned. The concealer has many advantages, but the application was so problematic that I won’t repurchase it. 

Nie wiem, czy spodziewaliście się, że najdroższy produkt z zestawienia okaże się w mojej opinii najsłabszy, ale ja byłam nieco zaskoczona. Recenzowane korektory mają sporo cech wspólnych, ale jednocześnie wyraźnie się od siebie różnią. O ile jednoznacznego faworyta nie potrafię wskazać, o tyle anty-ulubieńca wybieram z łatwością. Muszę jednak stwierdzić, że korektory w pędzelku to rozwiązanie, które bardzo mi odpowiada. To, co dla wielu osób jest wadą, czyli mała pojemność, dla mnie stanowi zaletę, ponieważ używam tego typu kosmetyków w bardzo małej ilości i te 1-2 ml jestem w stanie wykończyć zanim stracą ważność :) 

I don’t know if you expected that the most expensive product will turn out to be the worst one for me, but I was a bit surprised. The reviewed concealers have a lot in common, but they also distinctly differ from one another. I can’t pick my absolute favourite, but my decision about the worst one is clear. However, I have to say that such pen concealers really appeal to me. What is regarded as a drawback by many, the small amount, for me is an advantage, as I use a tiny bit at a time and 1-2 ml I can use up before they expire :)  

Ciekawa jestem, czy Wy lubicie korektory w pędzelku? Polecacie jakieś? Jakie produkty najlepiej sprawdzają się Wam pod oczy? Ja w tej chwili używam tradycyjnych korektorów z gąbeczkowym aplikatorem, pędzelkowe chwilowo odstawiłam, by zużyć zapasy i pewnie za jakiś czas Wam opowiem o swoich doświadczeniach. 

I am wondering if you like pen concealers? Can you recommend your favourites? What products do you like to apply under your eyes? I am now using standard concealers with doe-foot applicators, as I decided to use up all my supplies and soon I will tell you about my experiences. 

Evelinn 11/18/2017

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl