Akcja Likwidacja! Porządki w zbiorach makijażowych cz. 1. Twarz / Clearance! Clean-up in my makeup stash pt. 1. Face

Jak pewnie zauważyliście, nie ma u mnie „projektu denko”. Chociaż wiem, że tego typu posty cieszą się dużą popularnością, to ja osobiście tego jakoś nie czuję, bo kosmetyki recenzuję w większości po zużyciu. Niemniej co jakiś czas robię generalne porządki w mojej szafce z kosmetykami kolorowymi i kartonie z lakierami i wtedy nie ma litości, wszystkie produkty, których nie używam wylatują. Są trzy opcje – do wyrzucenia, do oddania lub do sprzedania, przy czym do trzeciej kategorii trafiają kosmetyki tylko te, które są nieużywane lub użyte nie więcej niż raz czy dwa, nieprzeterminowane i kupione przeze mnie. Nigdy nie sprzedaję czegoś, co dostałam do testów lub w ramach współpracy. Takie makijażowe porządki, chyba największe w mojej blogowej „karierze”, zrobiłam ostatnio między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Nazbierało mi się bardzo dużo wyrzutków, dlatego podzielę ten temat na cztery osobne posty, w których pokażę Wam, czego się pozbywam. Dzisiaj krótko omówię produkty do twarzy, a w kolejnych wpisach znajdziecie kosmetyki do oczu, ust i lakiery do paznokci. Zaczynamy! 

As you now, I don’t show you my empties. I know such posts are very popular, but I just don’t feel it, as I normally review products that I’ve already used up or I’ve been using long enough to be sure what my thoughts on them are. However, I do a huge clean-up in my makeup collection from time to time and there’s no mercy, all products that I don’t use go away. There are three options – they can be thrown away, given to my family/friends or sold. But I sell only unused cosmetics that hasn’t expired yet and were bought by me. I never sell things that were sent to me for tests. Last time I did such a makeup clearance between Christmas and New Year’s Eve. I have quite many products to show you, so I decided to show you each category in a separate post – face, eyes, lips and nails. Let’s kick off! 

Bell, Velvet Story długotrwały korektor w sztyfcie

Bell, Velvet Story Longwear Stick Concealer

Takie kryjące korektory w sztyfcie czy gęste kamuflaże lubię nakładać miejscowo na wypryski, których żaden podkład nie przykryje. Ten z Bell ma sporo zalet – forma sztyftu jest higieniczna i wygodna, a sam korektor bardzo kryjący i gęsty. Kolor też na plus, dość jasny, o żółtych tonach, które dodatkowo niwelują zaczerwienienia. Niestety, z tą długotrwałością to gruba przesada. Korektor ściera się już przy pudrowaniu, a co dopiero przy noszeniu cały dzień. Przez to nie spełnia nawet swojej podstawowej funkcji, nie widzę więc sensu go trzymać i się denerwować. 

I apply such high-coverage stick concealers or thick camouflages on spots that no foundation could hide. This one from Bell has many advantages – the stick is definitely hygienic and comfortable to use and the concealer itself has full doverage and thick consistency. The shade is also nice, rather fair and yellow-toned that will additionally reduce redness. Unfortunately, its longevity isn’t as good as the producer claims. It disappears from my pimples at the moment of powdering my face, so try to image what happens after the whole day. It doesn’t do its job, so I think there’s no point in using it and get irritated every time. 

Makeup Revolution, Terracotta Luxury Baking Powder

Makeup Revolution, Terracotta Luxury Baking Powder

Chyba nie muszę tłumaczyć, co jest nie tak z tym produktem? :) Gdybym zrobiła baking takim kolorem, to bym wyglądała jak wariatka ;) Nie wyobrażam sobie, aby komukolwiek w naszej szerokości geograficznej ten kolor się sprawdził, nawet jako brązer, bo jest skrajnie ciemny i pomarańczowy. Niemniej jaśniejszej wersji byłabym bardzo ciekawa, bo wydaje się fajny. 

I guess I don’t have to specify what is wrong about the product? :) If I’d done baking with this colour, I would’ve looked like a true madwoman ;) I can’t imagine anyone in our country who could use it, even as a bronzing powder, as it’s extremely dark and orange. However, I’d try the lightest version. 

Annabelle Minerals, puder rozświetlający Pretty Glow

Annabelle Minerals, Pretty Glow highlighting powder 

Coraz bardziej lubię minerały, docelowo chciałabym się na nie całkowicie przerzucić, ale niestety na razie moje zamiłowanie do testowania mi na to nie pozwala ;) Od kiedy moja skóra podczas terapii hormonalnej mocno się przesuszyła, to zaczęłam też bardziej doceniać rozświetlające pudry. Ten od Annabelle Minerals ma piękne satynowe wykończenie, nadaje twarzy zdrowego blasku, a jednocześnie nie stwarza efektu tłustej skóry. Kolor był bardzo obiecujący, wydawał mi się jasny i taki też się okazał. Ale niestety ma mocno różowy odcień, moja twarz po jego nałożeniu wydaje się wręcz zaczerwieniona, mimo zatuszowania moich czerwonych placków podkładem i korektorem. Dla osoby z trądzikiem różowatym taki efekt jest nie do przejścia... Bardzo mi szkoda :( Natomiast w roli typowego rozświetlacza nie sprawdził się, bo jest właściwie niewidoczny, nie daje typowego blasku. 

I like mineral makeup more and more and I would like to finally change to such cosmetics for good, but for now it’s impossible, as my desire to test out new things doesn’t let me do it ;) Since I started hormonal therapy and my skin turned dry, I also started to appreciate highlighting powders. This one from Annabelle Minerals has a beautiful satin finish, gives healthy glow to the face and doesn’t cause oily face effect, as I call it. The shade was also very promising, it seemed really light and in fact, it was like that. But unfortunately, the colour is pink-toned and my face looks red, even though I cover all my redness with a foundation and concealer. For me, a person with rosacea, it is something I can’t stand... Too bad :( It also did not work as a traditional highlighter, because it’s actually invisible, it doesn’t give true glow. 

Makeup Revolution, paleta rozświetlaczy Ultra Cool Glow

Makeup Revolution, paleta rozświetlaczy Ultra Cool Glow

Paleta jest naprawdę ciekawa, pudry są utrzymane w chłodnej kolorystyce, dobrze napigmentowane i mają fajną miękką konsystencję. Nie dają wyraźnego koloru, tylko ładną poświatę z drobinkami. Nie są to rozświetlacze tworzące na twarzy jednolitą taflę. W paletce kolory wydają się dość mocno zróżnicowane, ale już na skórze niektóre wyglądają bardzo podobnie. W moim odczuciu tych produktów można używać nie tylko na policzki, bo trzeba przyznać, że kolory są mało codzienne, ale także na powieki. Generalnie nie mam tej palecie nic do zarzucenia, jest naprawdę fajna, ale najzwyczajniej w świecie wiem, że nie będę z niej korzystać ze względu na kolory. 

The palette is really interesting, the powders are cool-toned, well-pigmented and they have a nice soft consistency. They don’t give true color, but a kind of glow with visible shimmering particles. These are not highlighters that leave a uniform layer. In the palette the shades look very different yet on the skin some of them are really similar to each other. I think they can be used not only as cheek highlighters, as the shades are not everyday ones I must admit, but also on the eyelids. Generally, I can’t really complain about the palette, but I just know I won’t use it due to the colours. 

Freedom Makeup, paleta Pro Blush Bronze and Baked

Freedom Makeup, Pro Blush Bronze and Baked palette

Kolejna bardzo ładna paleta do twarzy. Zawiera głównie produkty rozświetlające, które można stosować w roli rozświetlacza, różu i brązera oraz matowy brązer w ciepłej tonacji. Pudry są świetnie napigmentowane, mają aksamitną konsystencję i dają elegancki efekt na twarzy. Większość utrzymana jest w kolorystyce różowo-złotej, która sprawdzi się przy cieplejszych karnacjach, z lekko widocznymi drobinkami. I w tym wypadku nie mam na co narzekać, jednak nie sięgam po tę paletę, bo kolory są nie do końca moje, no może poza tymi różowawymi, po co ma więc leżeć i się marnować. Mam jeszcze wersję z matowymi różami i dwoma rozświetlaczami i jej zdecydowanie chętniej używam. 

Another nice face palette. It contains mainly highlighting products that can be used as highlighters, blushers and bronzers as well as a warm-toned bronzing powder. The powders are well-pigmented, have a velvety texture and give an elegant effect on the face. Most of them are pinks and goldens that will work for warmer skintones, and contain shimmering particles. I can’t really say anything negative about the palette, I didn’t use it very often because the colours don’t suit me, maybe except those pinky ones, so I don’t want it to get wasted. I also have a version with blushers only and I like it much more. 

Lovely, Natural Beauty Blusher

Lovely, Natural Beauty Blusher

Mam dwa kolory #03, czyli żywszy lekko koralowy i mega uniwersalny róż, oraz #05, ciemniejszy chłodny brudny róż. Szczerze mówiąc, po te produkty sięgałam bardzo często, niemal codziennie, zwłaszcza po piątkę, co zresztą widać po zużyciu – to jedyny róż w moim życiu, w którym dotknęłam denka. Kolory są bardzo ładne, pigmentacja natomiast niezbyt intensywna. Ale w przypadku różu to dobrze, bo trudno nim zrobić sobie plamy. Denerwowało mnie tylko to, że ekstremalnie trudno nabrać je na pędzel, tak są zbite i twarde. Potrzebne jest sztywne włosie. Po jakimś czasie na powierzchni tworzy się taka wyświecona powłoczka, którą trzeba zdrapywać. Opakowanie też średnie, bo odkręcane i lubi pękać. Trójki pozbywam się, bo mam identyczny kolor z Paese i tamten lubię bardziej, a piątkę wywalam do śmieci, bo ma już z 5 lat, widać denko i jest tak wyświecony, że już nic nie można nabrać. Jednak za 10 zł, a na promocji nawet za 5 zł, to naprawdę warto :) 

I have two shades, #03 which is a vivid coral pink, and #05 which is a darker cool-toned pink. To be honest, I was using these products very often, especially number #05 which is my first blusher where I hit the pan. The colours are really nice, but the pigmentation is not very intensive. But in the case of blushers it’s quite good, because it’s hard to apply too much. The only annoying thing was that it’s extremely difficult to pick it up with a brush, they’re so hard. More stiff bristles are needed. After some time a kind of shiny layer appears on the top and it’s necessary to scratch it off. The packaging is also not very good, as the screw-on cover tends to crack. I am giving #03 away because I have the same colour from Paese and I like it more, and #05 goes to a rubbish bin, becasue it is 5 years old, I hit the pan and is so hard it’s impossible to use it anymore. But for 10 zł, or even 5 zł on sale, it’s absolutely worth buying :) 

MUA, Blusher w kolorze Marshmallow

MUA, Blusher in Marshmallow

Fajny, tani róż, kosztował jakieś 5 zł. Lekko się pyli, ale pigmentacja nie jest za mocna, więc można nad nim zapanować i uniknąć plam na policzkach. Ładnie się rozciera, ma aksamitną konsystencję. Kolor jest żywym, bardzo chłodnym różem, który na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, ale ja osobiście go uwielbiam, bo nadaje twarzy promiennego, zdrowego rumieńca. Jak na lekkim mrozie. Żegnam się z nim, ponieważ mam w swoich zbiorach co najmniej 2 identyczne kolory ;) 

It’s a nice, cheap blusher, it cost something like 5 zł. It’s a bit too loose, but the pigmentation isn’t too strong, so it’s possible to apply it in the right amount. It blends nicely and has velvety texture. The shade is vivid cool-toned pink which won’t please everyone, but I love it, for the radiant and healthy blush it gives. I’m saying goodbye to it, because I have at least two identical ones ;) 

Manhattan, Pastell Pretties Cheek & Eye Cream #04 I Lilac You

Manhattan, Pastell Pretties Cheek & Eye Cream #04 I Lilac You

Kolor tego kremowego różu/cienia jest piękny, to taki chłodny, ale zgaszony róż. Jednak nie polubiłam się ze specyficzną konsystencją cream-to-powder. Niby nabierając go na palec, czujemy aksamitną kremowość, ale podczas aplikacji na skórę staje się pudrowy i niestety rozkłada się nierównomiernie, tworząc plamy i prześwity. Nie przekonała mnie ta formuła, więc czas się pożegnać. 

The shade of this creamy blusher/eyeshadow is beautiful, it’s a cool-toned muted pink. But I didn’t like its cream-to-powder formula. You can feel they’re velvet creamy on your finger, but it turns powdery on the face and unfortunately applies patchy. It didn’t convince me, so it’s time to say goodbye. 

Na razie tyle, chociaż pewnie moje zbiory można by było odchudzić jeszcze o połowę ;) Niemniej pudry, podkłady i korektory zużywam na bieżąco, gorzej z różami, brązerami i rozświetlaczami. Ciekawa jestem, czy znacie te produkty i jakie są Wasze doświadczenia z nimi? 

That’s it for now, however, I think my collection could be even half smaller ;) But I regularly use up foundations, powders and concealers, the situation with blushers, bronzers and highlighters is more difficult. I’m very curious if you know these products and what are your experiences with them? 

Evelinn 1/27/2018

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl