You are my inspiration: Meet Beauty IV 21-22.04.2018, bo Wy jesteście moją inspiracją!

To my English readers - this is a post about my visit at Meet Beauty, the annual beauty blogger and vlogger event in Poland where I attended some lectures and workshops, met fellow bloggers and got some products for tests. Feel free to look through the pictures of what I was doing and what I received! 

Aż trudno mi uwierzyć, że już trzy tygodnie minęły od czwartej edycji konferencji Meet Beauty. Jak zawsze, spędziłam tam bardzo miły czas, za co dziękuję moim hotelowym towarzyszkom – Agnieszkom oraz Iwonie, a także wszystkim dziewczynom, z którymi udało mi się spotkać ponownie oraz które dopiero poznałam, no i przede wszystkim organizatorom za docenienie mojej pracy i zaproszenie mnie już po raz czwarty na to niezwykłe wydarzenie.  

Myśląc o majowym poście w akcji Wspaniały Rok, którego temat brzmi You are my inspiration, od razu przyszła mi na myśl Meet Beauty. Bo właśnie pierwsza edycja konferencji była moją inspiracją do rozwoju bloga. Po tych wszystkich wykładach, warsztatach, rozmowach z dziewczynami i przedstawicielami marek postanowiłam podejść do pisania bardziej poważnie, zmienić wygląd strony i rozwinąć pozostałe kanały social media. To był zdecydowanie punkt zwrotny w historii mojego bloga. Po zmianach pojawiły się pierwsze współprace, a liczba czytelników poszybowała w górę. Podobnie, zresztą, jak ilość osób, które poznałam dzięki prowadzeniu bloga, co stanowi dla mnie największą wartość :) Tak więc konferencja Meet Beauty, a co za tym idzie Wy – inni blogerzy, organizatorzy i eksperci, a także moi czytelnicy, dla których się doskonalę – była i wciąż jest moją inspiracją do doskonalenia w blogowych kwestiach, bo to wiedza, doświadczenia, kontakty, przyjaźnie.  

Tegoroczna edycja odbyła się w Hotelu Lord, nieopodal warszawskiego lotniska. Miejsce piękne, aczkolwiek strefa stoiskowa konferencji była dość ciasna i początkowo panowała tam niemiłosierna duchota. Na szczęście później klimatyzacja przyniosła ulgę. Na stoiskach czekały na nas różne konkursy, zadania i atrakcje, a na niektórych też można było otrzymać produkty lub próbki do testów. Przy stoisku Pollena-Ewa skorzystałam z badania skóry, które generalnie pokryło się z wynikami podobnych testów, które miałam wcześniej robione. Mojej cerze zdecydowanie brakuje nawilżenia, także tego od wewnątrz. Postaram się nad tym popracować, bo faktycznie mam problem z wyrobieniem nawyku picia wody ;) Zdziwił mnie tylko wynik w kwestii naczynek, które według badania są w normie, a ja wiem, że mam z tym problem, bo intensywny rumień towarzyszy mi już od kilkunastu lat. Może rezultat był nie do końca miarodajny, bo jednak miałam na twarzy makijaż. W każdym razie po omówieniu wyników, otrzymałam zestaw indywidualnie dobranych produktów, oczywiście w moim wypadku silnie nawilżających.  

Na Meet Beauty obecene były także stoiska innych marek, w tym już mi znanych, jak Annabelle Minerals, gdzie znajdował się mini leśny plener zdjęciowy, So Chic i o2skin, które były jednymi ze sponsorów naszego blogerskiego spotkania we Wrocławiu (relacja TUTAJ), Efektima, którą znam z płatków pod oczy i maseczek, Natura Siberica, której produkty do włosów są ze mną od dawna oraz Pierre René, jedna z moich ulubionych marek makijażowych, wraz z MIYO, swoją marką-córką. Miałam też okazję poznać firmy, z którymi nie miałam wcześniej styczności i znałam je tylko ze słyszenia, mianowicie Rogé Cavaillès, gdzie zainteresowały mnie łagodne produkty myjące, Mustela, której produkty zaciekawiły mnie bardzo, chociaż teoretycznie przeznaczone są dla dzieci oraz Neess, która zaskoczyła mnie posiadaniem w asortymencie, oprócz hybryd, także pędzli.  

Generalnie stoiska były bardzo ciekawe, fajnie, że marki organizowały różne kreatywne akcje, a przedstawiciele chętnie opowiadali o produktach. Ale był jeden minus. Nie lubię pisać o negatywnych sprawach, ale z drugiej strony uważam, że trzeba piętnować postawy, które nie są w porządku. Sumienie mi tak nakazuje :) Chodzi o nierówne traktowanie dziewczyn. Już nawet nie chodzi o to, że jedna osoba dostaje na stoisku próbkę, a druga garść próbek i kilka pełnowymiarowych produktów, chociaż to też nie jest miłe. Osobiście nie należę do kosmetycznych zbieraczy, nie umiem i nie chcę się o nic prosić, więc po prostu tego nie robię. Wolę ustalone zasady i jak ktoś mi czegoś nie proponuje, to sama się nie narzucam i nie mam z tym problemu. Ale w moim odczuciu nie jest fair, kiedy jednej osobie przedstawiciel marki mówi, że wystawione produkty są tylko do obejrzenia i nie można nic otrzymać do testów, innym przekazuje je po wpisaniu się na listę, a jeszcze komuś innemu odpowiada, że żadnej listy nie ma. Chociaż bezpośrednio mnie to nie dotyczyło, to w drugi dzień byłam świadkiem takich sytuacji w strefie Pierre René. Mam wrażenie, że polityka zmieniała się dynamicznie, zależnie od humoru przedstawiciela. Blogerki też jednak nie są bez winy, bo widziałam, jak dziewczyny brały sobie kosmetyki z szaf bez pytania i odchodziły. Nie mówiąc już o jawnych kradzieżach i kombinowaniu, polegającym na podchodzeniu kilkakrotnie do tego samego stoiska po produkty. Naprawdę słabe.  

Poza stoiskami, organizatorzy przygotowali dla nas inspirujące warsztaty i wykłady. Wybrałam się tylko na trzy warsztaty i dwa wykłady, żeby mieć czas na porozmawianie z koleżankami i pooglądanie stoisk. W pierwszy dzień wzięłam udział w warsztatach z marką Annabelle Minerals, których tematem był makijaż rozświetlający. Prowadząca pokazywała ciekawe triki, dotyczące np. stworzenia bazy rozświetlającej z cienia i swojego ulubionego kremu. Ostatnio intensywnie testuję makijaż mineralny, dlatego interesują mnie wszystkie ciekawostki. Poza tym Pani wizażystka pomogła mi dobrać kolor podkładu, bo miałam już dwie próby i nie trafiłam, mimo dostępu do testerów. Szkoda mi pozbywać się tego, który mam w tej chwili, ale jak go zużyję, to będę wiedziała, jaki kolor kupić następnym razem.  

W niedzielę z kolei byłam na warsztatach makijażowych Pierre René z Klaudią Owczarek. Był to również raczej pokaz, ale też bardzo fajny. Klaudia ciekawie go prowadziła, dużo tłumaczyła, chętnie odpowiadała na pytania i opowiadała o używanych produktach, z których niektóre to całkowite nowości, jeszcze nie będące w sprzedaży. Zaprezentowała makijaż twarzy i brwi, jak to było w programie, ale zostało trochę czasu, więc zaczęła jeszcze makijaż oczu w stylu halo cut crease. Było naprawdę przyjemnie, zdecydowanie nie żałuję wyboru, bo bardzo lubię oglądać wizażystów przy pracy, zawsze mogę się czegoś nowego dowiedzieć.  

Na koniec miałam okazję wziąć udział w warsztatach z marką Natura Siberica, której to przedstawicielka niezwykle ciekawie opowiadała o pochodzeniu surowców, certyfikatach i polityce firmy, takich kwestiach trochę od kuchni. A na koniec same tworzyłyśmy własne peelingi z cukru, oliwy, płatków róż i olejków eterycznych. Świetnie się bawiłyśmy, a mój peeling już został prawie zużyty :) Niestety podczas tych warsztatów nastąpił kolejny zgrzyt. Okazało się, że przyszło więcej osób, niż było zapisanych. Postawiło to w trudnej sytuacji prowadzącą, ale rozumiem, że nie chciała robić zamieszania ze sprawdzaniem opasek będących dowodem zapisu i pozwoliła zostać wszystkim. Tylko skończyło się to tak, że zapisane osoby, w tym ja i Ola z kanału HeyItsAlexK, nie mogłyśmy otrzymać do testów kremu do ciała, który był przewidziany dla uczestniczek. Przedstawicielka marki postąpiła bardzo miło, bo zaproponowała nam wysłanie produktu pocztą. Cóż, na razie nic do mnie nie dotarło, ale cierpliwie czekam, a jak już nie przyjdzie, to trudno. Balsamów mam pod dostatkiem, nie o niego chodzi, ale jestem zniesmaczona tym, co robią niektóre dziewczyny dla darmowych kosmetyków. Jedni „walczą” o miejsce na warsztatach podczas zapisów, a inni kombinują, wchodzą na krzywy ryj i bez skrupułów stają w kolejce po darmoszkę…  

Tyle z warsztatów, natomiast jeśli chodzi o wykłady, to wybrałam się na dwa z nich. Pogadanki Klaudyny Hebdy o olejkach eterycznych byłam bardzo ciekawa. I muszę przyznać, że dowiedziałam się bardzo wielu interesujących rzeczy. Wykład był ultra merytoryczny, naładowany praktycznymi informacjami, a Klaudyna chętnie i wyczerpująco opowiadała na wszelkie pytania, a także pokazywała nam różne olejki i surowce, żebyśmy mogły wszystko naocznie sprawdzić, pomacać i powąchać. Przyznam, że moja wiedza na temat olejków eterycznych była bardzo wybiórcza, a ta prezentacja pozwoliła ją usystematyzować. Drugi wykład, na który się wybrałam, zorganizowała marka Tołpa, a dotyczył on trądziku. Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że dowiem się więcej konkretów, bo walcząc z trądzikiem od kilkunastu lat, podstawowe kwestie już opanowałam. Nowością jednak były dla mnie informacje na temat badań laboratoryjnych, które warto wykonać, jeśli zmagamy się z trądzikiem. O ile dobrze pamiętam, niedobory witamin z grupy B czy D3 mogą mieć w tej kwestii znaczenie, chociaż ja badałam sobie poziom witaminy D3 w zeszłym roku i miałam ogromny niedobór, i co prawda po długotrwałej suplementacji wysokimi dawkami pod okiem lekarza widzę różnicę, ale jeśli chodzi o odporność, natomiast w kwestii trądziku nie widzę zmian.  

Jak sami widzicie, atrakcji było mnóstwo. Jeśli chodzi o moje subiektywne odczucia, była to chyba, jak do tej pory, najlepsza edycja Meet Beauty – zadecydowały o tym dogodne miejsce, ciekawe stoiska i warsztaty, a także zapewnienie przekąsek, napojów i obiadu. Siedziałyśmy tam od rana do późnego popołudnia, więc możliwość zjedzenia obiadu była w tym momencie zbawienna ;) Minusy, o których wspomniałam, w żaden sposób nie wpłynęły na odbiór samej konferencji i to, jak spędziłam czas, bo bawiłam się świetnie i bardzo się cieszę, że udało mi się spotkać z tyloma dziewczynami. Po prostu chcę się z Wami dzielić także mniej pozytywnymi spostrzeżeniami dotyczącymi blogosfery i czuję się w moralnym obowiązku głośno to wyrażać. A Meet Beauty wciąż pozostaje moją inspiracją! Tak już zupełnie na marginesie, to trochę mi szkoda, że w tych pięknych torbach, dobranych do kategorii naszych blogów, które nam wręczono na koniec, tym razem znalazło się mało kolorówki, bo uwielbiam testować nowości makijażowe, a jeszcze niestety część z tych idzie w świat, bo kolory nie moje ;) Dobra, koniec gadania, bo i tak wyszedł tasiemiec - jeśli ciekawi Was, co przywiozłam, to zapraszam na przegląd „darów losu” :) 

Genialna torba dla blogów z kategorii makijażowej z czerwoną szminką <3
Dwie tuby od Annabelle Minerals - jedną otrzymałam na stoisku, drugą znalazłam w torbie.
W torbie znalazłam dwa cienie glinkowe z nowej serii...
... dokładnie te, które najbardziej mi się spodobały i nawet myślałam o ich kupnie :) Ale miałam szczęście!
Na stoisku, za udział w konkursie na Instagramie, dostałam olejek uniwersalny w wersji Stay Calm.
Na stoisku Efektima zostałam obdarowana trzema miniaturowymi peelingami :)
Algowym.
Węglowym.
I kokosowym.
Klaudyna Hebda na swoim wykładzie podarowała nam pomarańczowe olejki eteryczne, jeden już otworzyłam i dodałam do peelingu, który wykonałam na warsztatach Natura Siberica :)
Koreańska marka Mediheal podarowała nam 3 maseczki w płacie, na pewno zużyję.
Produkty marki Mustela przeznaczone są przede wszystkim do pielęgnacji dziecięcej skóry, ale ostatnio moje ręce pokryła straszna wysypka niewiadomego pochodzenia i dermatolog zaleciła mi używanie bardzo delikatnych kosmetyków, więc te urocze miniatury sama wykorzystam.
W saszetce znalazły się: woda do przemywania, krem emolientowy, balsam do ciała i żel myjący.
A to moja własna produkcja z warsztatów z marką Natura Siberica, już prawie zużyta. 
W peelingu mamy cukier, oliwę, płatki róż i olejki eteryczne - mięta i pomarańcza, idealne na lato!
Od marki Neess otrzymałam lakier hybrydowy, bazę peel-off, pyłki...
... oraz pędzel-szczotkę do makijażu. Mam coś podobnego z Aliexpress, to porównam :)
Tuba od o2skin, a w niej...
... krem na noc i krem-żel na dzień...
... oraz próbki serum :)
Na warsztatach Pierre Rene w moje ręce trafił brązer, płynny rozświetlacz, baza w płynie oraz pomadka...
... natomiast w pierwszy dzień przedstawiciel marki wręczył mi upominkową torebeczkę z odżywką do paznokci, eyelinerem i tuszem do rzęs.
Po badaniu skóry na stoisku Pollena-Ewa dostałam taką torbę, a w niej...
... emulsję micelarną, krem na dzień, olejek do twarzy i termopeeling myjący do ciała.
Od marki Roge Cavailles dostałam do przetestowania satynowy olejek do kąpieli i pod prysznic...
... oraz próbki - innej wersji olejku oraz kremu myjącego.
Tutaj produkty od So Chic, które znalazłam w torbie - pomadkę i czerwony lakier oraz smycz, a także tusz i lakier, które otrzymałam na stoisku marki za dodanie na Instagram zdjęcia w koronie :D
Od Tołpy zgarnęłam dwie torby - tę dodatkową dostałam podczas wykładu o trądziku.
W ogólnej torbie znalazłam żel micelarny, peeling enzymatyczny, maskę...
... i chusteczki złuszczające.
A w torbie wykładowej otrzymałam żel do mycia twarzy, krem regenerujący i 4 saszetkowe zabiegi.

Które produkty lub marki najbardziej Was zainteresowały? 

Evelinn 5/12/2018

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl