Recenzja wszystkich czterech wersji Miya Cosmetics myWONDERBALM: Hello Yellow, I’m Coco Nuts, I Love Me, Call Me Later / My thoughts on all four versions

Chwytliwe nazwy, dopracowane kolorowe opakowania, przywodzące na myśl kosmetyki koreańskie, cudowne zapachy, duża pojemność i niewygórowane ceny to tylko niektóre z zalet kremów myWONDERBALM polskiej marki Miya Cosmetics. Twórczynie marki odwaliły kawał dobrej wizerunkowej roboty. Nic dziwnego, że kosmetyki natychmiastowo zyskały rzeszę zwolenniczek, także wśród blogerek. W pewnym momencie wszyscy o nich mówili, i to prawie wyłącznie w samych superlatywach.  

Catchy names, eye-catching colourful packagings that remind me of Korean beauty, wonderful scents, large size of the tubes and affordable prices are only some of the advantages of myWONDERBALM creams from Miya Cosmetics. The brand’s creators did a great marketing job. No wonder that the cosmetics immediately became a success, also among bloggers. At some point everyone was talking about them, mostly in positive words.  

Macie czasami tak, że coś, co mnóstwo ludzi kocha, u Was się nie sprawdza i zaczynacie myśleć, że to z Wami coś nie tak? Trudno Wam uwierzyć, że to właśnie ten produkt robi Wam krzywdę i staracie się szukać winnych, gdzie indziej? Tak mniej więcej układała się moja relacja z kremami myWONDERBALM. Dlatego tak długo zwlekałam z publikacją recenzji. Testuję je jednak już od ponad roku i poznałam wszystkie cztery wersje, myślę więc, że moja opinia jest na tyle ugruntowana, że mogę się już z Wami nią podzielić. 

Does it sometimes happen to you that something everyone loves does not work for you and you start thinking it’s your fault? And you can’t believe it’s this product that causes your problems and you keep blaming other things? This is how my relationship with myWONDERBALM creams looked like. That’s I was putting off posting this review for a long time. I’ve been testing them for more than a year and I checked all four versions, so I think my opinion is now stable and I can share it with you.  

Jak już wspomniałam, dostępne są cztery wersje Miya myWONDERBALM: Hello Yellow w żółtej tubce, I’m Coco Nuts w miętowej, I Love Me w różowej oraz Call Me Later w granatowej. Każdy z nich pięknie pachnie, w większości nawiązując do flagowego składnika danego kremu. I tak Hello Yellow, jako że bazuje na maśle mango, pachnie właśnie świeżym mango; I’m Coco Nuts zawiera olej kokosowy i ma zapach kokosa; I Love Me szczyci się zawartością oleju różanego i pachnie różą; natomiast Call Me Later ma w sobie masło shea, które zasadniczo ma delikatny i nie do końca przyjemny zapach, dlatego w tym wypadku zapach jest niezwiązany z głównym składnikiem, raczej perfumowany i bliżej nieokreślony, ale bardzo przyjemny. Kremy mam już bardzo długo i zauważyłam, że I’m Coco Nuts szybko zwietrzał, stracił zapach i zaczął pachnieć dość dziwnie, najpewniej po prostu składnikami. 

As I already mentioned, there are four versions of Miya myWONDERBALM available: Hello Yellow in a yellow tube, I’m Coco Nuts – in a mint one, I Love Me in a pink one and Call Me Later in a dark blue one. Each of them smells great and the scent usually corresponds with the flag ingredient of the cream. And therefore Hello Yellow is based on mango butter and smells like mango; I’m Coco Nuts contains coconut oil and smells like coconut; I Love Me prides itself on rosehip oil content and smells like roses; and Call Me Later is an exception that is simply perfumed, as it contains shea butter whose scent is rather delicate and not very pleasant. I have my creams for a really long time and I noticed that the I’m Coco Nuts version quickly lost its scent and smelled with actually nothing specific.  

Wszystkie kremy mają dość gęstą konsystencję, ale zaskakująco szybko się wchłaniają. Odrobinę różnią się w kwestii formuły, a zwłaszcza jej treściwości. Hello Yellow i I’m Coco Nuts są lżejsze i spokojnie nadają się na dzień, nawet pod makijaż, bo wchłaniają się niemal do pełnego matu. Z kolei I Love Me i Call Me Later u mnie lepiej się sprawdzają na noc, ale posiadaczki suchej skóry na pewno mogły by używać ich także w dzień. Wszystkie cztery bardzo przyjemnie nawilżają oraz pozostawiają skórę gładką i miękką, właściwie aksamitną w dotyku. Uwielbiam takie nawilżenie bez efektu tłustości czy lepkiej warstwy na skórze. Jedyne, co mi przeszkadzało to fakt, że trzeba użyć niewielkiej ilości, a poza tym kremy należy dobrze wmasować, bo czasem nadmiar potrafił mi gdzieś zaschnąć i powodować uczucie takiego dziwnego ściągnięcia, jakie ma miejsce w przypadku stosowania żelu hialuronowego, jeśli wiece, co mam na myśli.  

All creams have a fairly thick consistency, but the surprisingly quickly absorb into the skin. The slightly differ from each other when it comes to formulation, especially its richness. Hello Yellow and I’m Coco Nuts are lighter and can be well used as day creams, or even makeup base, as they give almost matte finish. I Love Me and Call Me Later, in turn, work better as night creams, however, dry skin holders might like them as day creams as well. All four creams nicely hydrate the skin, leaving it soft and smooth, almost velvety. I love this kind of hydration without any stickiness and greasy layer on the skin. The only annoying thing was that I had to use minimal amount and rub it well, otherwise they dried and left a specific feeling of tightness, similar to that caused by hyaluronic acid, if you know what I mean.  

Również składy wypadają dość przyjaźnie. Na liście znajdziemy przede wszystkim substancje nawilżające i odżywcze, na czele z olejami i masłami. W przypadku Hello Yellow mamy olej z pestek winogron i masło mango; I’m Coco Nuts – olej sezamowy i kokosowy; I Love Me – olej sezamowy, makadamia, sojowy, słonecznikowy i z owoców dzikiej róży; i Call Me Later – masło shea oraz olej jojoba i sojowy. Najlepiej wypada moim zdaniem wersja różana, bo zawiera najwięcej dobroczynnych olejów, a także liczne ciekawe ekstrakty, w tym z alg. Zgodnie z informacją na opakowaniach, w kremach nie znajdziemy silikonów, parafiny, olejów mineralnych, PEG-ów i barwników. Nie bardzo jednak podoba mi się, że wszystkie cztery wysoko w składzie mają Phenoxyethanol, nierzadko w pierwszej połowie listy, a także to, że I Love Me i Hello Yellow zawierają trietanoloaminę, regulator pH, który w połączeniu z substancjami nitryzującymi tworzy rakotwórcze nitrozaminy. Oczywiście w wymienionych kremach takich substancji nie ma, ale osobiście nie chcę się bawić w chemika, analizując potencjalnie niebezpieczne połączenia, albo martwić się, że składnik ten wejdzie w reakcję z jakimś innym produktem, który nakładam na twarz razem z kremem Miya. Dlatego bardzo się staram unikać kosmetyków, które zawierają trietanoloaminę, na wszelki wypadek.  

The ingredients also seem to be friendly. In the lists we’ll mostly find moisturizing and nourishing substances, including oils and butters. In the case of Hello Yellow these are grape seed oil and mango butter; I’m Coco Nuts – sesame and coconut oils; I Love Me – sesame, macadamia, soya, sunflower and rosehip oils and Call Me Later – shea butter along with jojoba and soya oils. In my opinion the I Love Me version is the best in this respect, as it contains various precious oils and many interesting extracts, including algae. According to the information on the packagings we won’t find silicones, paraffin, mineral oil, PEGs and colourants in the creams. However, I don’t like they all have Phenoxyethanol high in the list and that I Love Me and Hello Yellow contain Triethanoloamine, a pH regulator which can create cancerous nitrosamines when combined with some ingredients. Of course they’re not in the cream, but I don’t want to worry about other products I apply to my face and be forced to carefully study every ingredient. That’s why I prefer to avoid Triethanoloamine if it’s possible.  

Pewnie zastanawiacie się, dlaczego napisałam, że moja relacja z kremami myWONDERBALM od Miya Cosmetics była trudna, skoro właściwie opisałam w większości zalety. Już spieszę z wyjaśnieniem. Producent opisuje je jako uniwersalne kremy do twarzy, ciała i rąk. I niestety, u mnie do twarzy kompletnie się nie nadają... Po kilku dniach stosowania wysypuje mnie ogromem czerwonych grudek, których pozbycie się zajmuje kilka tygodni. Robiłam kilka podejść, dając cerze dojść do siebie, wymieniałam kremy i niestety, efekt za każdym razem był taki sam. Wygląda na to, że baza tych kosmetyków zawiera coś, co szkodzi mojej twarzy. Skończyły więc głównie na moich stopach i dłoniach, w mniejszym stopniu na ciele, nad czym bardzo ubolewam, bo zapachy, poziom nawilżenia i szybkie wchłanianie bardzo mi przypadły do gustu. I używane w ten sposób naprawdę fajnie działały, zwłaszcza jeśli chodzi o ręce, bo lubię takie dobrze wchłaniające się kremy do rąk, które nie zostawiają tłustej warstwy.  

I guess you’re wondering why I said my relationship with myWONDERBALMs from Miya Cosmetics was a difficult one, as I was talking mostly about their advantages. Well, the producer describes them as versatile creams for face, body and hands. And unfortunately, I can’t use them on my face... After a few days of using any of the creams my face becomes covered with red spots that stay there for a couple of weeks. I tried a few times and it was the same. It seems that the base of the creams contains something that irritates my skin. So I used them mostly for my feet and hands, less often on my body, which is sad, as I loved the scents as well as how nicely they hydrated my face and how quickly they absorbed. But used that way they worked really fine, especially when it comes to my hands, as I like such quickly-absorbing hand creams that don’t leave a greasy layer.  

Cóż, bardzo chciałam, żeby Miya myWONDERBALM sprawdziły się u mnie w roli kremów do twarzy, ale niestety nic z tego nie wyszło. Nie zawsze to, co dobrze spisuje się u innych, służy mojej problematycznej cerze. Jeśli nie spowodują u Was takich sensacji, to uważam, że każdy z kremów zasługuje na polecenie, jednak weźcie pod uwagę, że zdarzają się takie problemy jak u mnie. Miałyście z nimi do czynienia? Bardzo jestem ciekawa, czy ktoś miał podobne doświadczenia jak ja.  

Well, I really wanted myWONDERBALMs from Miya to work for me as face creams, but they did not. Not always products that are good for everybody are appropriate for my problematic skin. If the creams don’t do any harm to your face, each of them is worth trying, but keep in mind there are people who have problems with them just like me. Did you use them? I am very curious to hear your opinions :) 

Evelinn 6/05/2018

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl