Spersonalizowana pielęgnacja od AA. Nowa linia Reveal Youth / Personalized skincare from AA. The new Reveal Youth line

Moje doświadczenia z marką AA były raczej do tej pory średnie, tzn. produkty mnie nie zachwycały, czasem nawet uczulały, składy wypadały kiepsko. Generalnie kosmetyki tej firmy wydawały mi się nieco przestarzałe technologicznie, jakby trochę przespali ten cały wielki boom kosmetyczny, podczas którego wiele marek rozwinęło skrzydła i wskoczyło na inny poziom. Ale jednak coś drgnęło. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu AA poprawia składy swoich produktów, dopracowuje opakowania i stawia na nowoczesne metody marketingowe. Niedawno wprowadzona została nowa linia pielęgnacyjna Reveal Youth, której podstawę stanowią sera dostosowane do konkretnych problemów czy też potrzeb, w myśl idei spersonalizowanej pielęgnacji, a na dodatek mamy także krem antyoksydacyjny. Właśnie krem oraz dwie kuracje testowałam w ostatnim czasie i dzisiaj mogę wam o nim nieco opowiedzieć. Zapraszam!

My experience with AA has not been the best so far, that is some products were just fine and some caused allergies, and the ingredients were not promising. Generally, their cosmetics seemed to me kind of outdated when it comes to technology, as if they were sleeping when other brands were working hard on developing their products. But now I see something is happening. I feel that they're now constantly improving their formulas, packagings and marketing strategies. Some time ago they introduced a new cosmetics line under the name Reveal Youth, based on treatments designed for specific problems or to cater for specific needs, all for the sake of personalized skincare. We also have an antioxidant cream in the line. I was testing the cream along with two of the four treatments and now I can tell you my thoughts. Check it out!

AA, Reveal Youth, krem antyoksydacyjny na dzień spf 20

AA, Reveal Youth, antioxidant day cream spf 20

Zacznę od kremu, bo najbardziej mi przypadł do gustu, chociaż właśnie do niego byłam najbardziej sceptycznie nastawiona ze względu na skład. Jest on bowiem typowo laboratoryjny, nic naturalnego. Głównie filtry chemiczne, a do tego gliceryna, trochę emolientów, gdzieś tam dalej olej ryżowy. Na plus witaminy C i E stosunkowo wysoko w składzie oraz składniki takie jak pantenol, allantoina, a także kilka ciekawych antyoksydantów, aminokwasów i peptydów. Do tego ochrona przeciwsłoneczna na poziomie spf 20, zupełnie wystarczająca na co dzień. Po bliższym przyjrzeniu się nabrałam więcej optymizmu, bo generalnie moja cera dość lubi takie laboratoryjne kosmetyki, jeśli tylko są bez parafiny, trójglicerydów, silikonów i innych silnych zapychaczy. I widać, że formuła jest przemyślana i faktycznie nastawiona na działanie oksydacyjne. Bez ściemy.

I'll start with the cream, because I liked it the most, even though I was very skeptical about it because of the ingredients which are totally chemical, nothing natural. Mostly chemical sunscreens, along with glycerin, some emolients and rice oil further in the list. It's nice it contains vitamin C and E in quite large amounts and substances such as panthenol, allantoin, some interesting antioxidants, amino acids and peptides. Additionally, sun protection of spf 20, which is absolutely enough for everyday use. When I took a closer look, I became more optimistic, because my skin rather likes such laboratory creams provided they don't contain paraffin, triglycerides, silicones and other comedogenic substances. And it is visible that the formula is well-though and aims at antioxidation. No bullshit.

Krem ma biały kolor i bardzo lekką, wręcz lejącą konsystencję. Bardzo szybko się wchłania, ale nie do całkowitego matu. Zostawia delikatnie wyczuwalną warstewkę. Daje uczucie nawilżenia i wygładzenia od razu po nałożeniu. Nie bieli i nie maże się podczas aplikacji, co mogłoby się dziać przy takim spf. Pachnie delikatnie, trochę jakby ogórkowo, ale dość chemicznie. Nie jest to mój ulubiony zapach. Sądząc po składzie, obawiałam się nieco, że może mnie zapchać, albo spowodować tzw. kaszkę, co często się dzieje u mnie przy kremach drogeryjnych. I niestety miałam rację. Po kilku dniach miałam drobne krostki na całej twarzy, które zniknęły niedługo po odstawieniu kremu. Dlatego sądzę, że to on był winowajcą. Niemniej produkt ten dobrze nawiilża, a przy tym nie powoduje nadmiernego pzetłuszczenia i nadaje się pod makijaż.

The cream is white and has a very lightweight, runny consistency. It absorbs very quickly, but not entirely matte. It leaves a slight layer on the skin. It gives the feeling of hydration and smoothens the skin immediately. It doesn't make my face white and doesn't smudge during the application, which could happen with this amount of sunscreens. It smell delicate and reminds me of cucumber but at the same time the scent is quite chemical. That's not my favourite smell. Considering the ingredients, I expected it might block my pores or cause rush on my face, which sometimes happens when I use drugstore products. And I was unfortunately right. After a few days I had tiny spots all over my face that disappeared shortly after I stopped using the cream. That's why I think it was its fault. But anyway, the product gives enough hydration and at the same time doesn't cause excessive greasiness and works well as a makeup base.

AA, Reveal Youth, Kuracja rozświetlająca

AA, Reveal Youth, Lightening Treatment

Kuracja ta ma postać gęstawego serum, lekko glutkowatego i niestety przez to bardzo trudno je nabrać dołączoną pipetką. Myślę, że lepiej sprawdziłaby się pompka. Produkt ma dość lekką formułę i pachnie delikatnie cytrusowo. Szybko się wchłania, ale inaczej się zachowuje na różnych typach cery. U mnie, w przypadku cery tłustej/mieszanej, zostawiał wyczuwalną tłustą warstewkę, buzia się świeciła od razu po aplikacji, dlatego stosowałam tę kurację tylko na noc. Mimo wszystko miałam ciągle wrażenie obciążonej cery, coś mi w nim nie pasowało, więc oddałam go mamie i siostrze, posiadaczkom cery suchej, które z kolei są z tej kuracji zadowolone. Według nich kosmetyk jest lekki, daje delikatne nawilżenie i pozostawia skórę bardzo gładką. Dobrze, że im służy. Jeśli chodzi o skład, to moim zdaniem wypada bardzo przyzwoicie jak na produkt drogeryjny. Znajdziemy w nim wiele składników aktywnych i odżywczych, w tym witaminę C, olej z ostropestu, wyciąg z aceroli, olej z nasion ogórecznika, skwalan, ceramidy, masło shea, lecytynę czy witaminę E. Żadnych nieciekawych konserwantów czy zapychaczy, a wartościowe surowce widnieją wysoko na liście. Jest naprawdę dobrze.

This treatment comes as a rather thick and jelly-like serum and that is why it is hard to take it out using the attached dropper.I think a pump would do better. The product has a lightweight formulation and smells delicately with lemons. It absorbs quickly but it performs differently on various types of skin. In case of my oily/combination skin it left a slick layer and my face looked greasy right after the application, so I used the treatment only as a part of my evening routine. But anyway, I felt my skin was kind of overwhelmed all the time, something was just wrong, so I gave it to my mother and sister who have dry skin and they were absolutely satisfied. They said it was lightweight, provided delicate hydration and left their faces smooth. I am happy they're pleased. When it comes to ingredients, it is quite decent for a drugstore product. We'll find there many active and nourishing substances, including vitamin C, Sylibum Marianum oil, Malpighia Punicifolia Fruit Extract, Borago Officinalis Seed Oil, squalan, ceramides, shea butter, lecithin and vitamin E. No suspicious preservatives or comedogenic ingredients and those beneficial ones are high in the list. It looks really fine.

AA, Reveal Youth, Kuracja łagodząca zaczerwienienia

AA, Reveal Youth, Anti-redness treatment

Druga kuracja ma mlecznobiały kolor oraz lżejszą i rzadszą konsystencję niż poprzednia, ale nabiera się do pipety równie ciężko. Przy tym pachnie jakoś tak pudrowo-perfumowo, moim zdaniem niezbyt ładnie. Wchłania się szybciej i mniej obiąża moją cerę, dlatego stosowałam je zamiast kremu na dzień i na noc pod krem. Niemniej wciąż miałam niezbyt przyjemne uczucie oblepienia i w końcu się z nim rozstałam, bo znów lepiej służy mojej mamie i siostrze. Wolę mniej tłuste formuły i ostatnio skłaniam się ku zasadzie "im mniej, tym lepiej". Niestety nie zauważyłam złagodzenia zaczerwienień, miałam nawet wrażenie, że po aplikacji moja twarz robiła się jeszcze bardziej czerwona podczas testowaniu produktów AA. Nie była to żadna alergia, ale efekt był dziwny jak na produkt łagodzący. U mamy i siostry spisuje się dobrze, przekazały mi, że dobrze nawilża i przyjemnie wygładza. Skład również prezentuje się ciekawie, ale podoba mi się chyba nieco mniej niż ten kuracji rozświetlającej. Z bardziej interesujących składników na liście mamy m.in. betainę, glicerynę, skwalan, olej jojoba, masło shea, alantoinę, witaminę E, olej z baobabu, olej z wiesiołka, olej z pachnotki, ceramidy, aminokwasy, ekstrakty algowe, olej słonecznikowy oraz pantenol. Generalnie jest sporo wartościowych składników, ale też trochę substancji mniej ciekawych, których wolałabym, żeby nie było, jak Phenoxyethanol.

The second treatment is milky white and has lighter and thinner consistency than the previous one, but it's equally hard to take it out using the dropper. An it smells strange. It's a kind of powdery perfumed scent, not very pleasant. It absorbs quicker and isn't that heavy on the skin, so I used it instead of a day cream and at night under my cream. But anyway I had this heavy feeling all the time, so I decided to get rid of it. This one also serves better my mum and sister. I just prefer lighter formulas and I recently noticed my skin is like "less is better". Unfortunately, I haven't noticed any redness reduction. On the contrary, my face was even more red when I tested those products. It wasn't any allergy, but the result was strange for a soothing product. My mother and sister said it worked very well, moisturized nicely and smoothened. The ingredients are also fine, but I like it less than those of the lightening treatment. The most interesting ingredients on the list are: betaine, glycerin, jojoba oil, shea butter, allantoin, vitamin E, Adansonia Digitata Seed Oil, Oenothera Biennis Oil, Perilla Ocymoides Seed Oil, ceramides, amino acids, algae extracts, sunflower oil and panthenol. Generally, there are very nice substances in it, but also some that I wouldn't like to see there, such as Phenoxyethanol.

Ogólnie widać, że AA poszło technologicznie do przodu, składy są nowocześniejsze i bardziej przemyślane. Formuła produktów sprawdzi się w przypadku cery normalnej i suchej, przy skórze tłustej może być różnie. Krem na dzień da radę, ale kuracje chyba lepiej stosować na noc. Uważam też, że jak na produkty drogeryjne, to cena jest dość wysoka, każdy z kosmetyków kosztuje bowiem więcej niż 40 zł. Za tę cenę osobiście wolę kupić coś z jeszcze lepszym składem, ale jeśli cenicie sobie kosmetyki laboratoryjne, to może być całkiem dobry wybór. Kremy i serum za grube hajsy mają nieraz mniej składników aktywnych. W ogólnym rozrachunku seria ta wypada naprawdę dobrze, tylko ja ostatnio zrobiłam się bardziej wybredna ;)

Generally, it is evident that AA moved forward in terms of technology. The ingredients and formulas are more modern and more well-thought. These products should work well in the case of dry and normal skin. They might be not the best for oily skin. The day cream would do, but it would be better to the use treatments at night. I also think that the price is high for drugstore products. I personally prefer to buy something with even better, more natural ingredients for over 10 Euro, but if you're fine with drugstore cosmetics, they might be a good choice. Some high end creams and serums have less active substances than these ones. All in all, this line seems to be really nice, it just me being more picky lately ;)

Evelinn 4/06/2019

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl