5 kremów do rąk idealnych do torebki: AA, Alma K, Indigo, L'Occitane, tołpa

Kremy do rąk schodzą u mnie jak woda. Codziennie kilkakrotnie smaruję dłonie, bo inaczej są tak suche, że aż skóra się łuszczy, a wokół paznokci staje się twarda. Dlatego też mam zawsze otwarte dwa kremy - jeden stoi w domu na szafce koło łóżka, bo nakładam grubą warstwę na noc, a drugi noszę w torebce. Tłusty krem na spanie mi nie przeszkadza, ale w związku z tym, że moje dłonie mocno się pocą, do torebki wybieram takie kremy, które są lekkie, szybko się wchłaniają i nie zostawiają tłustej warstwy, a jednocześnie silnie nawilżają. Wolę też mniejsze pojemności, żeby za dużo nie dźwigać ze sobą. I bez tego moja torebka jest tak ciężka, jakbym w niej cegły nosiła :P Dzisiaj opowiem wam o pięciu kremach do rąk, na które warto zwrócić uwagę, jeśli macie podobne oczekiwania jak ja i szukacie czegoś, co można zabrać ze sobą do torebki czy plecaka. Zapraszam na przegląd :)

AA, Natural Spa, krem do rąk i paznokci Róża Japońska

Krem od AA jest co prawda dość duży, bo tubka zawiera 50 ml, ale jest na tyle zgrabna i poręczna, że jak najbardziej do torebki się nadaje. Ma gęstą konsystencję, ale mimo tego jest naprawdę lekki, szybko się wchłania, a przy tym nawilża naprawdę dobrze. I nie zostawia tej nieprzyjemnej tłustej warstwy na dłoniach, której tak nie znoszę, zwłaszcza jak mam pisać na komputerze. Do tego jeszcze pachnie lekko różą, a ja uwielbiam kosmetyki o różanym zapachu. Skład kremu uplasowałabym w kategorii drogeryjny z naturalnymi dodatkami, jak masło shea, olej z awokado, olej arganowy czy olej z róży japońskiej. Jeśli chodzi o kremy do rąk, to nie jestem bardzo wymagająca w kwestii składu. Lubię testować różne produkty z tej kategorii, ale kto wie, może kiedyś skuszę się na niego ponownie.

Alma K, Hydrate, protective hand cream

W tym przypadku mamy 40 ml produktu w niewielkiej tubce. Krem bardzo ładnie pachnie, ale nie umiem sprecyzować, czym. Po prostu tak delikatnie kremowo, kosmetycznie. Nie jest zbyt gęsty i wydaje się lekki, ale pozostawia dłonie lekko śliskimi. Nie powiedziałabym, że ta warstwa bardzo przeszkadza, ale czuć ją przez jakiś czas po aplikacji. Zaskoczyło mnie to, ponieważ moje pierwsze wrażenie było takie, że krem błyskawicznie się wchłania. Faktycznie nazwa protective tu pasuje. Skład podobnie jak w przypadku AA - drogeryjny, ale z dodatkiem olejów i roślinnych ekstraktów. Przyjemnie mi się go używało, ale nie zachwycił mnie na tyle, bym chciała do niego wracać.

Indigo, Matrioshka, handcream pocket size

Ogólnie lubię kremy do rąk Indigo, chociaż składy są typowo drogeryjne, nic specjalnego. Ten też polubiłam - miał lekką konsystencję, bardzo szybko się wchłaniał i dłonie nie były po nim tłuste. Ale nawilżenie pozostawia nieco do życzenia, musiałam go aplikować dość często, by utrzymać efekt. Zapach był przyjemny, ale osobiście wolę mniej perfumowane kosmetyki. Opakowanie zostało zaprojektowane z myślą o włożeniu go do torebki czy kieszeni, jak nazwa wskazuje, ale moje trochę niedomagało. Trudno było wydobyć produkt z tubki, a ścisnąć się nie dało. Raczej do niego nie wrócę. Jest wiele ciekawych opcji na rynku.

L'Occitane, Hand Cream, Delightful Rose & Vanilla Bouquet

Kultowe kremy L'Occitane miałam w mini tubkach po 15 ml, idealnych do torebki. Dostałam w ramach jakiejś promocji. Byłam naprawdę ciekawa, czy są aż tak świetne, jak wszyscy mówią. I właściwie to mam mieszane uczucia. Bo te kremy są naprawdę dobre. Gęste, treściwe, dobrze nawilżają, stosunkowo szybko się wchłaniają i nie zostawiają tłustej warstwy. Do gustu szczególnie przypadła mi wersja różana, wiadomo. Ta waniliowa pachniała jak dla mnie jakimś sztucznym, chemicznym miodem, niezbyt przyjemnie. Patrząc jednak na skład, generalnie podobny do pozostałych kremów z dzisiejszego wpisu, drogeryjno-naturalny, to mam przekonanie, że ich cena jest zbyt wysoka. Mało prawdopodobne, że je kiedyś kupię.

tołpa, Botanic, Czarna Róża odżywczy krem-kokon do rąk

Muszę przyznać, że ten krem, jako jedyny z dzisiejszego zestawienia, odbiega od mojego torebkowego ideału, ale dostałam, więc zużyłam. Został stworzony w wersji mini, ale jak dla mnie słabo się nadawał do używania w ciągu dnia. Jest naprawdę mocno tłusty i odżywczy. Nawet nakładany w małej ilości zostawiał moje dłonie zbyt tłustymi, żebym mogła normalnie funkcjonować. Ostatecznie zużłam go na noc. Nie przypadł mi do gustu również zapach, ciężki, słodkawy i duszący. Składowo wypada podobnie jak poprzednicy. Na pewno do niego nie wrócę, ale jeśli macie mocno przesuszone dłonie, to możecie spróbować go na dzień. Dla przykładu - moja siostra pracuje w laboratorium i ma często bardzo przsuszone od ciągłego dezynfekowania dłonie i dla niej większość moich ulubieńców jest po prostu zbyt słabo nawilżająca.

Nosicie krem do rąk w torebce? Polecacie coś? Dla mnie ideałem byłby taki, który łączyłby właściwości, o których wspomniałam we wstępie oraz miałby dobry, w miarę naturalny skład, najlepiej z mocznikiem.

Evelinn 4/21/2019

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl