Aksamit na twarzy! Podkład mineralny Velvet Soft Touch od Ecoloré - recenzja

Lecimy dalej z serią mineralną! Dzisiaj mam dla Was kilka słów o podkładzie Velvet Soft Touch polskiej marki Ecoloré. Bardzo podoba mi się szata graficzna i opakowanie. Niby błaha sprawa, ale ja doceniam fajne pomysły i spójne strategie wizerunkowe, a poza tym lubię proste, estetyczne i funkcjonalne rozwiązania :) Słoiczek jest zaopatrzony w wygodne sitko z przekręcanym wieczkiem, zabezpieczającym przed rozsypaniem produktu. Szczegóły, ale istotne. W środku znajdziemy 12 g kosmetyku, które wystarczą na długie miesiące nawet codziennego stosowania. Cena około 69,90 zł za tę pojemność i wydajność wypada według mnie uczciwie.

Do testów otrzymałam pełne opakowanie podkładu Ecoloré Velvet Soft Touch w odcieniu Nude 2 oraz próbkę koloru Warm 1. I okazało się, że ten z miniaturki znacznie bardziej mi pasuje, ponieważ Nude 2 jest odrobinę za ciemny i nieco zbyt różowy, a Warm 1 to bardzo jasny, lekko żółtawy beż, w sam raz dla mnie. Generalnie gama kolorystyczna podzielona jest na pięć linii: Cool, Nude, Olive, Warm i Golden. Do tego jest bardzo duży wybór jasnych odcieni, sądzę więc, że każdy znajdzie coś dla siebie, nawet te naprawdę blade twarze powinny coś wybrać :) Pełną gamę kolorystyczną możecie sobie przejrzeć TUTAJ.

Skład, jak to w przypadku większości minerałów, wzorowy. Znajdziemy w nim tylko mikę, dwutlenek tytanu, tlenek cynku oraz tlenki żelaza. Podkład zapewnia bardzo delikatne krycie, porównywalne z tym, jakie dawał podkład z Earthnicity lub Pixie Cosmetics. Na co dzień, kiedy chcę tylko wyrównać koloryt cery i lekko zneutralizować moje zaczerwienienia, uznaję je wystarczające, zwłaszcza że w pewnym sensie można je zbudować, dodając dodatkową warstwę. Podkład aplikuje się bardzo wygodnie, ładnie przykleja się do skóry, w tej kwestii nie mam mu nic do zarzucenia.

Wykończenie podkładu Velvet Soft Touch idealnie odzwierciedla nazwę. Jest ono aksamitne, nie takie pudrowo matowe, ale też nie typowo rozświetlające. Skóra wygląda po prostu na promienną i zdrową. Z trwałością jest u mnie średnio, jak w przypadku większości minerałów. Po kilku godzinach mocno się świecę, ale i tak wygląda to lepiej niż tradycyjne, płynne podkłady. Do tej pory tylko podkłady Neauty Minerals wytrzymywały na mojej cerze dłużej, ale były też bardziej kryjące i znacznie bardziej matowe. Coś za coś ;)

Generalnie jestem bardzo zadowolona z tego podkładu, chociaż wersji kryjącej Neauty Minerals nie przebija. Niemniej myślę, że do niego wrócę, bo też nie zawsze mam ochotę na mocne krycie i matowy efekt. Tylko skuszę się na odcień Warm 1, bo już wiem, że jest dla mnie odpowiedni. I na pewno będę w przyszłości chciała wypróbować inne produkty marki Ecoloré :)

Znacie produkty Ecoloré? Po co powinnam sięgnąć w następnej kolejności? Zaglądajcie na bloga, bo już niedługo recenzja kolejnych podkładów mineralnych :)

Evelinn 5/12/2019

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl