AA Vegan #Clean – płyn micelarny seboregulujący – nie tylko dla wegan!

Jak już wcześniej mówiłam, marka AA mocno idzie do przodu, doganiając pod względem innowacyjności inne rodzime firmy kosmetyczne. Dzięki akcji testowania z Twoim Źródłem Urody mam okazję poznać sporo z tych nowości. Tym razem w moje ręce wpadł płyn micelarny z serii Vegan, ale generalnie, trochę mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o ideologiczne podstawy tej linii. Firma zdecydowała się bazować na idei „wegańskości”, chociaż moim zdaniem, nie to jest główną zaletą tych kosmetyków i może być wręcz mylące. Naprawdę mnóstwo produktów, w tym również tych z innych serii AA, mogłoby zostać uznanych za wegańskie, a jednak marka z tym się nie obnosi. Gdybym sama miała wybierać, to po tę linię wcale bym nie sięgnęła, a miałam okazję przetestować już trzy kosmetyki AA Vegan (wcześniej miałam żel do mycia twarzy i krem – recenzja TUTAJ) i każdy z nich naprawdę bardzo dobrze się sprawdził. Po prostu według mojej oceny ta linia jest nakierowana przede wszystkim na potrzeby skóry trądzikowej, problematycznej, wrażliwej, nie tylko u wegan :P

Kolejny problem mam z nazwą recenzowanego dzisiaj kosmetyku. Producent określa go jako płyn micelarny, a jednak opis i skład sugerują coś nieco innego. Według mnie produkt ten zdecydowanie lepiej sprawdzi się jako tonik – chociaż dobrze doczyszcza skórę, to do zmywania oczu za bardzo się nie nadaje, bo ze względu na składniki szczypie i słabo rozpuszcza makijaż. Poza tym nie ma potrzeby zmywania go z twarzy, ba, nawet wskazane jest pozostawienie go, gdyż zawiera tyle składników pomocnych w walce o ładną cerę, że szkoda byłoby je marnować. Na liście mamy kwasy – azelainowy i migdałowy, różne ekstrakty roślinne – z kasztanowca, aceroli, zielonej herbaty czy bambusa, a także niacynamid, cynk, kofeinę, betainę, allantoinę, mocznik oraz kwas hialuronowy. Jak dla mnie to skład mocno nakierowany jest na pielęgnację cery z trądzikiem różowatym, bo z jednej strony zawiera kwasy, ale te delikatnie złuszczające, wskazane dla tego typu cery, a z drugiej strony na liście znajdziemy także dodatkowe składniki, które wzmacniają naczynka, łagodzą, nawilżają i działając antybakteryjnie, pomagają w redukcji zmian skórnych. Generalnie jest pod tym względem bardzo dobrze, zwłaszcza jak na drogeryjną półkę.

Jak już wspomniałam, używam tego kosmetyku w roli toniku, codziennie rano po myciu żelem oraz wieczorem po demakijażu i dokładnym oczyszczeniu twarzy. Po aplikacji odczuwam lekkie mrowienie, ale żadnego podrażnienia. Nie lepi się, jak większość płynów micelarnych, nie pozostawia na twarzy tłustej warstwy. Przyjemnie odświeża. Z pewnością to nie zasługa jedynie tego produktu, ale ostatnio moja cera jest znacznie gładsza, lepiej nawilżona i pojawia się na niej o wiele mniej wyprysków niż wcześniej. Myślę, że ten kosmetyk ma w tym swój drobny udział. Dlatego mogę go spokojnie polecić jako tonik dla posiadaczek cery trądzikowej, a zwłaszcza z trądzikiem różowatym, ale jako płyn micelarny – niekoniecznie. No i moim zdaniem w otoczce mody na wszystko, co wegańskie, gdzieś się zagubiły prawdziwe atuty tego kosmetyku, a w zasadzie całej linii AA Vegan. Wydaje mi się, że akurat w tym przypadku to nie jest dobra droga.

A co wy sądzicie na ten temat? Mieliście już okazję poznać tę serię?

Evelinn 6/22/2019

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl