She Cell dermatologic: dermoaktywny krem do skóry naczynkowej oraz dermoaktywny krem do skóry odwodnionej - moja opinia po miesiącu stosowania

Mam nadzieję, że dzisiejszy post będzie początkiem mojego powrotu do regularnego blogowania. Taki jest plan. Bardzo wiele się działo u mnie w życiu prywatnym, dlatego musiałam na jakiś czas odstawić bloga na dalszy tor, ale wracam z nową energią, głodna pisania :) Przy czym podtrzymuję postanowienie rozszerzania tematyki, na pewno o modę, a może też o inne zagadnienia. A dziś zapraszam na recenzję dwóch kremów do twarzy, które miałam okazję testować przez ostatni miesiąc. Powoli się kończą, więc moją opinię można uznać za ugruntowaną.

Oczywiście wciąż zwracam uwagę na składy kosmetyków, staram się wybierać te jak najbardziej naturalne i bezpieczne dla skóry, ale o czymś muszę wam opowiedzieć. Jakiś czas temu moja cera bardzo się pogorszyła, całą twarz pokryły podskórne grudki. Za namową dermatologa kupiłam krem Emolium Dermocare, odstawiłam oleje i naturalne kremy, i po kilku dniach moja cera wróciła do normy, stała się gładka i miękka, a krostki zniknęły. I tak się okazało, że w moim przypadku lepiej sprawdzają się apteczne kosmetyki, przeznaczone do skóry z AZS, nawet bazujące na parafinie, a oleje i całkowicie naturalne składy mi nie służą. Przy tym lekarz skierował mnie na testy alergiczne płatkowe i okazało się, że nie jestem uczulona na żadne substancje kosmetyczne, w tym parabeny, formaldehyd, alkohole sterolowe, substancje zapachowe itd. Mam natomiast silną alergię skórną na parafenylenodiaminę, czyli PPD, obecne w farbach do włosów czy hennie,a także wziewną na wszystkie badane pyłki roślin, co może tłumaczyć wrażliwość na oleje i ekstrakty roślinne. Nigdy nie byłam ortodoksyjna w kwestii naturalnych kosmetyków, ale chcę przez to powiedzieć, że każdemu może służyć coś innego. Obserwujcie swoją skórę i reagujcie na jej potrzeby. Pamiętajcie, że dobre jest to, co się u was sprawdza, a nie to, co ktoś mówi, że jest dobre. Amen.

Wróćmy jednak do kremów She Cell dermatologic, produkowanych przez polskie Przedsiębiorstwo Farmaceutyczne LEKAM. Miałam przyjemność testować krem do skóry naczynkowej oraz krem do skóry odwodnionej z filtrem spf 15. Co je łączy? Opakowanie – kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje oraz tubka o pojemności 40 ml, wygodna w użyciu i estetyczna.

She Cell dermatologic, dermoaktywny krem, skóra naczynkowa

Krem do skóry naczynkowej okazał się niezły, ale nie przypadł mi do gustu na tyle, bym chciała do niego wrócić. Ma delikatnie beżowy kolor, sądziłam więc, że będzie lekko neutralizował zaczerwienienia, ale niestety efekt nie był zauważalny. Szkoda. Krem maże się trochę na twarzy, nie do końca wchłania i pozostawia tłustą warstewkę. Dlatego mogłam go używać tylko na noc, więc nawet gdyby wyrównywał koloryt cery, to na nic by się to zdało. Deklarowana ochrona UVA/UVB, choć nie wiadomo, o jakiej wartości, podobnie. Jak dla mnie, na dzień zdecydowanie za tłusty. Kosmetyk przyjemnie nawilża i nie zapycha, ale to wszystko. W żaden sposób nie wpłynął na zmniejszenie zmian naczyniowych na mojej twarzy. Działanie profilaktyczne trudno mi natomiast ocenić. Skład jest typowo apteczny, bazujący na emolientach i humektantach laboratoryjnych, wzbogacony licznymi olejami i wyciągami roślinnymi, takimi jak escyna pozyskiwana z kasztanowca, ekstrakt z ruszczyka, rutyna, ekstrakt z nagietka czy wyciąg z wąkroty azjatyckiej, które pobudzają mikrokrążenie i wzmacniają naczynia krwionośne. Szukacie dobrego nawilżenia na noc i profilaktyki? Ten krem będzie w porządku.

She Cell dermatologic, dermoaktywny krem, skóra odwodniona

Krem do skóry odwodnionej polubiłam zdecydowanie bardziej. Ma lekką, ale treściwą konsystencję, a przy tym szybko się wchłania. Może nie do całkowitego matu, ale na tyle, że chętnie stosowałam go na dzień, również pod makijaż. Na plus spf 15, jak dla mnie to na co dzień wystarczy. Niby filtr przeciwsłoneczny nie stoi na przeszkodzie, żeby krem aplikować również na noc, ale osobiście nie lubię tak robić i nie umiem tego logicznie uzasadnić ;) W przypadku tego kosmetyku zdecydowanie mogę zgodzić się z obietnicami producenta. Krem bardzo dobrze nawilża, wygładza i pozostawia delikatny, aczkolwiek nietłusty, film na skórze. W składzie znajdziemy szereg chemicznych emolientów i humektantów, ceramidy, mocznik, kwas hialuronowy, allantoinę, pantenol oraz dodatek olejów. Lista jest długa, ale przemyślana, chociaż fanom naturalnych składów nie przypadnie do gustu. Niemniej ja jestem zadowolona :)

Generalnie, kremy She Cell dermatologic uważam za niezłe, ale z czystym sumieniem mogę wam polecić ten do skóry odwodnionej. Trafił w moje ręce w dobrym momencie, kiedy potrzebowałam czegoś aptecznego i mocno nawilżającego, i zdecydowanie się sprawdził. Trudno mi powiedzieć, czy kupię go ponownie, bo mam na razie spore zapasy, ale na pewno warto zwrócić na niego uwagę. Znacie te kremy? Zainteresowały was?

Evelinn 2/02/2020

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl