Męska pielęgnacja – realna potrzeba czy zbędny wymysł? Kann Cosmetics krem na dzień SPF 15

Panów ciężko przekonać do pielęgnacji wykraczającej poza mydełko albo żel pod prysznic, będący równocześnie szamponem, żelem do mycia twarzy i żelem do higieny intymnej. Trochę się to już zmienia, coraz więcej facetów zwraca uwagę na pielęgnację, ale wciąż cała rzesza uznaje wszelkie przejawy dbania o swój wygląd za CO NAJMNIEJ niemęskie, żeby nie użyć mocniejszego, niepoprawnego politycznie określenia „pedalskie” ;)

Mój (jeszcze przez kilka dni) narzeczony, choć bardzo bardzo bardzo sceptyczny wobec kosmetyków, podszedł dość entuzjastycznie do wizji testowania produktów polskiej marki KANN Cosmetics. A ja się ucieszyłam, że będę mogła poruszyć na blogu nową tematykę. Przemek na co dzień używa standardowo jednego żelu do wszystkiego i to mu wystarcza (choć ostatnio zaopatrzył się w olejek oraz produkty do stylizacji brody). I w zasadzie nie ma większych problemów ze skórą. Uważam to za wielką niesprawiedliwość losu, bo ja się dwoję i troję, a dalej stan mojej cery pozostawia wiele do życzenia!!!

Na fali wzrastającej świadomości kosmetycznej wśród mężczyzn na polskim rynku pojawiło się wiele rodzimych marek, których produkty dedykowane są wyłącznie panom. Bardzo mnie to cieszy! Jedną z tych firm jest KANN Cosmetics. W ofercie znajdziemy kremy (na dzień, na noc i pod oczy), żel do mycia twarzy i brody oraz produkty stricte do pielęgnacji brody. Produkty KANN dostępne są w perfumeriach Douglas oraz w dedykowanym sklepie internetowym. Przemek otrzymał do testowania krem na dzień z filtrem SPF 15. Ale czy udało mi się przekonać narzeczonego do codziennej aplikacji kremu?

Niestety nie :( Ale zacznijmy od rzeczy pozytywnych. Lubemu spodobała się szata graficzna. Taka w męskim stylu, w ciemnych barwach, z motywem drewna. Krem zamknięty jest w buteleczce z pompką i dodatkowo w stylowej puszce. Przemek zwrócił również uwagę na bardzo ładny zapach, kojarzący się z męskimi perfumami, ale jednocześnie nieco ziołowy. Mnie też się niesamowicie podoba, przy czym nie jest zbyt mocny czy duszący. Krem ma też przyjemną konsystencję, szybko się wchłania, ale jego bogata formuła sprawia, że lekko czuć ochronną warstewkę na twarzy (sprawdzałam!). Co jednak zdyskwalifikowało kosmetyk? Tak jak wspomniałam, Przemek nie ma problemów z cerą, trudno go więc było przekonać do użycia kremu, chociaż tłumaczyłam, że ochrona przed promieniowaniem UV, że wolniejsze starzenie, że lepsze nawilżenie. Nie widział potrzeby używania czegokolwiek, skoro jest dobrze. I może miał w tym rację, bo już po kilku dniach zaczęły pojawiać się na jego twarzy wypryski. Po odstawieniu kremu zniknęły, więc przyczyna jest bezdyskusyjna. Postanowiłam więc nie naciskać i nie zmuszać go do dalszego stosowania.

Niemniej muszę wspomnieć o składzie, który zasługuje na pochwałę, bo moim zdaniem odpowiednio równoważy nawilżenie, odżywienie i ochronę. Poza filtrami chemicznymi i fizycznymi wobec bezpieczeństwa których nie mam zastrzeżeń, znajdziemy w nim olej jojoba, olej z nasion konopii, masło shea, ekstrakt z kiełków pszenicy, ekstrakt z porostu islandzkiego, ekstrakt z drożdży, kwas hialuronowy, alantoinę i kilka emolientów. Na drugim miejscu, zaraz po wodzie, na liście składników widnieją trójglicerydy, emolient tłusty, który może mieć działanie komedogenne. I wydaje mi się, że to one mogą być odpowiedzialne za pogorszenie stanu cery mojego narzeczonego. Niemniej przy cerze suchej i odwodnionej taki bardziej odżywczy krem może się dobrze sprawdzić. Buteleczkę Przemka ja przejęłam i mam zamiar sama ją zużyć :) Jeśli pod makijaż formuła okaże się zbyt bogata, to będę go aplikować na noc lub w dni, kiedy nie noszę makijażu. Tak że kosmetyk na pewno się nie zmarnuje :)

A jak Wasze drugie połówki? Ciekawi mnie, jaki stosunek do kosmetyków pielęgnacyjnych mają Wasi panowie :) U nas próba się nie do końca udała, ale może faktycznie nie ma co na siłę wprowadzać złożonej pielęgnacji, jeśli nie ma takiej potrzeby i bez niej wszystko gra...

Evelinn 10/07/2020

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook

Promotors

zBLOGowani.pl