NOWOŚCI Miya Cosmetics: myMICELLARwater, BEAUTY.lab serum nawilżające oraz myEYEhero. Pierwsze wrażenia

Polska marka Miya Cosmetics idzie jak burza i nieustannie rozszerza swoją ofertę o kolejne bardzo ciekawe i innowacyjne produkty. Niedawno pojawiły się trzy nowości, o których chciałabym Wam krótko opowiedzieć, póki jeszcze są nowościami. Używam ich dopiero około trzech tygodni, dlatego są to, co prawda mocno ugruntowane, ale jednak pierwsze wrażenia. Na pewno wrócę za jakiś czas z pełną recenzją :) Co muszę podkreślić na początku, jako fanka designu i estetka, to opakowania są po prostu cudne. Takie, do jakich Miya Cosmetics zdążyła nas przyzwyczaić – kolorowe, pastelowe, niesamowicie eleganckie i nowoczesne. Aż miło patrzeć! I używać :)

myMICELLARwater nawilżająca esencja micelarna do demakijażu

Czego oczekuję od dobrego płynu micelarnego? Ma skutecznie usuwać makijaż, nie powodować szczypania oczu i nie podrażniać mojej cery. I ten idealnie wpisuje się w moje wymagania. Dodatkowym plusem jest fakt, że się nie pieni, co doprowadza mnie do szału w wielu płynach micelarnych. Nie zostawia też lepkiej warstwy na twarzy i ma ładny, świeży zapach. Skład wypada bardzo zachęcająco, znajdziemy w nim bowiem wiele dobroczynnych ekstraktów. Producent sugeruje, że kosmetyku nie trzeba zmywać i można go użyć do porannego oczyszczania. Niemniej ja osobiście każdego płynu micelarnego używam wyłącznie do wstępnego zmycia makijażu. Potem idzie w ruch olejek myjący, a na końcu żel lub pianka. Zdarzało mi się natomiast przemyć nim twarz w ciągu dnia, kiedy nie miałam na sobie makijażu i nic złego powiedzieć nie mogę. Z minusów? Po demakijażu ust czuję na wargach gorzki posmak. Generalnie jestem bardzo zadowolona!

BEAUTY.lab serum nawilżające potrójny kwas hialuronowy 2%

Moja cera jest odwodniona, ale tłusta, dlatego strasznie trudno mi znaleźć serum nawilżające, które by jej nadmiernie nie obciążało. Większość tego typu produktów, z jakimi miałam do czynienia, miała bardzo bogatą konsystencję, zostawiała na skórze lepiącą warstwę i wraz z kremem powodowały natychmiastowy efekt przetłuszczenia. No i nie chcę zapeszać, ale to serum ma szansę zostać moim ulubieńcem! Używam je na zmianę z serum kwasowym, nie sięgam więc po nie codziennie. Na pewno wrócę z pełną recenzją za jakiś czas. W tej chwili mogę powiedzieć, że jest leciutkie, ładnie pachnie, skutecznie nawilża i cudownie wygładza cerę.

myEYEhero nawilżający krem pod oczy

Z kremami pod oczy mam zawsze problem, bo większość z nich powoduje pieczenie i łzawienie moich wrażliwych oczu. Ten tego nie robi, więc chwała mu za to. Na noc jest dla mnie odrobinę za lekki, ale na dzień, nawet pod makijaż, sprawdza się świetnie. Trochę nie przepadam za jego konsystencją, bo jest w opakowaniu dość rzadka. Już przy nakładaniu, gdy krem zaczyna się wchłaniać, staje się gęstszy, ale początkowo niewygodnie wydobywa się go ze słoiczka. Myślę, że lepiej sprawdziłaby się pompka. Skład zdecydowanie na plus, nakierowany na potrzeby skóry wokół oczu. Spodziewajcie się obszerniejszej opinii za jakiś czas :)

Właściwie każdy kosmetyk sprawdza się na razie bardzo dobrze, myślę więc, że warto zwrócić na nie uwagę podczas zakupów. Miałyście już okazję poznać któryś z nich? A może któryś szczególnie Was zainteresował?

Evelinn 01/28/2021

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook