Czy istnieją dobre maskary z naturalnym składem? MIYA Cosmetics: myNATURALmascara oraz myPOWERlashes – recenzja

Kontynuujemy temat kosmetyków do makijażu, które mogą pochwalić się składem przyjaznym dla skóry. Tym razem przyjrzymy się maskarom. Miałam już kilka takowych w swoim życiu, ale żadna się nie sprawdziła. Najczęściej nie były w ogóle widoczne na rzęsach i bardzo się rozmazywały w ciągu dnia. Poza tym u mnie mało który tusz daje naprawdę zadowalający efekt. Do testu podchodziłam więc z ciekawością, ale trochę bez entuzjazmu. Nie skreślam jednak kosmetyków, ot tak, póki sama się nie przekonam. Chętnie więc sprawdziłam na sobie nowe maskary od MIYA Cosmetics myNATURALmascara oraz myPOWERlashes. Czy sprostały trudnemu zadaniu? Już spieszę z odpowiedzią.

Obydwie wersje tuszu do rzęs MIYA Cosmetics łączy opakowanie. Urocze, w odcieniu jasnego różu, bardzo w stylu marki. Fajnie, że ma prosty kształt walca, bez żadnych udziwnień, bo to bardzo ułatwia przechowywanie. Z tego powodu wkurzają mnie, na przykład, maskary Maybelline. Są niepraktycznie pękate, zajmują dużo miejsca i się nie komponują w moim koszyczku z innymi produktami do oczu haha :) Może to jest jakaś nerwica natręctw, ale lubię poukładane w rządku tubki równo przylegające do siebie :P Podoba mi się też, że na opakowaniu widzimy od razu, jak wygląda szczoteczka. Każdy ma swoje preferencje, więc rodzaj i kształt szczoteczki ma znaczący wpływ na wybór maskary, przynajmniej w moim przypadku.

Identyczny jest również skład tuszu. Zasługuje on zdecydowanie na pochwałę, co nie dziwi w kontekście tego, że marka opiera swój wizerunek jako producenta kosmetyków z naturalnych składników, przyjaznych dla skóry. Formuła tuszu zawiera 99,4% substancji pochodzenia naturalnego, m.in. woski, olej arganowy, wyciąg z żywicy akacji, olej różany, olej rycynowy, naturalne pigmenty. Przyznaję, że nie miałam z tymi maskarami żadnych problemów, nigdy nie podrażniły mi oczu. Skład to bez wątpienia jedna z największych zalet makijażowych nowości MIYA Cosmetics.

MIYA Cosmetics: myNATURALmascara, naturalne wydłużenie, objętość i podkręcenie

Ta wersja tuszu wyposażona jest w tradycyjną włochatą szczoteczkę, lekko zwężającą się ku wierzchołkowi. Jest ona dość udana, ładnie rozczesuje rzęsy, nie powoduje ich sklejania i umożliwia pokrycie tuszem nawet krótkich włosków w kącikach oczu.

Jeśli zaś chodzi o właściwości maskary, to w moim przypadku daje ona naturalny efekt, pasujący do delikatnego makijażu na co dzień. Rzęsy są przyciemnione, wyraźnie wydłużone oraz bardzo mocno i trwale podkręcone. Dzięki temu oko wydaje się większe, jakby bardziej „otwarte”. Podoba mi się, że tusz myNATURALmascara nie oblepia rzęs i nie pozostawia na nich grudek, tylko gładko i równomiernie je pokrywa. Nie zdarzyło się, żeby się w trakcie dnia rozmazał (poza jednym razem, kiedy tarłam oczy, ale to całkowicie zrozumiałe), natomiast przy demakijażu nie sprawia problemów. Łatwo się zmywa płynem micelarnym. Podsumowując, jestem z tej maskary naprawdę zadowolona i bardzo lubię po nią sięgać.

MIYA Cosmetics: myPOWERlashes, extra objętość, wydłużenie i wzmocnienie

Druga wersja tuszu posiada silikonową, łukowato wygiętą szczoteczkę o zróżnicowanej długości „włosków”. Zazwyczaj szczoteczki tego typu skutecznie podkręcają rzęsy, ale w tym przypadku mocno się zawiodłam. Ten rodzaj aplikatora kompletnie się u mnie nie sprawdził. Moje rzęsy pozostały proste, a może nawet stały się nieco obciążone. Poza tym nie byłam w stanie ich rozczesać, sklejały się i wyglądały po prostu brzydko. Żadnej „extra objętości”. Na plus jedynie brak grudek i przyciemnienie.

Jako że skład jest taki sam jak w przypadku wersji myNATURALmascara, to wiem, że problem stanowi szczoteczka. Po prostu nie nadaje się do moich rzęs. Natomiast jeśli Wam taki aplikator odpowiada, to co do formuły tuszu myPOWERlashes nie mam zastrzeżeń. Trwałość była taka sama, a efekt delikatny, ale widoczny.

Moje ogólne wrażenie na temat makijażowej nowości MIYA Cosmetics jest bardzo pozytywne, a tusz w wersji myNATURALmascara to najlepsza maskara o naturalnym składzie, jaką do tej pory miałam okazję testować. Efekt mógłby być trochę wyraźniejszy, ale na co dzień mi odpowiada. Jeśli lubicie delikatne podkreślenie rzęs, to powinnyście być zadowolone. Musicie tylko zdecydować, który rodzaj szczoteczki lepiej się u Was sprawdza. Cena nie jest najniższa, bo obydwie wersje tuszu kosztują 44,90 zł, ale za tak dobry skład jestem w stanie tyle zapłacić. Można też polować na promocje w drogeriach. Krótko podsumowując moje testy – gorąco polecam :)

Miałyście okazję wypróbować już maskary MIYA Cosmetics? A może polecicie jakieś inne tusze z przyjaznym składem, które się u Was sprawdziły?

Evelinn 06/17/2021

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook