Czy warto inwestować w drogi puder? Recenzja Too Faced Peach Perfect Mattifying Loose Setting Powder

Puder matujący to nieodłączny element każdego makijażu, jaki wykonuję. Moja cera ekstremalnie się przetłuszcza, potrzebuję więc czegoś naprawdę skutecznego, ale z drugiej strony nie przepadam za papierowym, suchym wykończeniem. Wiem, moje wymagania są trochę nierealne, dlatego szukam kompromisu. Nie łudzę się, że jakikolwiek puder utrzyma na mojej twarzy mat dłużej niż 3-4 godziny, więc taki rezultat mnie satysfakcjonuje. To tak gwoli wyjaśnienia.

Generalnie nie kupuję drogich pudrów, szkoda mi kasy, ale w związku z licznymi zachwytami znajomych i nieznajomych blogerek/youtuberek skusiłam się na miniaturę Too Faced Peach Perfect Mattifying Loose Setting Powder, za którą zapłaciłam w Sephorze prawie 80 zł. Biorąc pod uwagę, że w opakowaniu mamy 3,5 g, to cena jest moim zdaniem wręcz absurdalnie wysoka. Nie chciałam kupować od razu 35 g za 150 zł. Wolałam mniejszą pojemność, na wypadek, gdyby się nie sprawdził, ale jej zakup się po prostu nie opłaca. Chyba że chcecie go przetestować, tak jak ja.

Opakowanie miniaturki jest urocze i bardzo porządnie wykonane, z gumowanym wieczkiem i wygodnym sitkiem. Koresponduje to na szczęście z ceną. Czuć hajs hahaha :) Aż zostawiłam je sobie na wypadek, gdybym chciała zabrać sypki puder w podróż. Przeraził mnie trochę kolor kosmetyku, jest bowiem faktycznie brzoskwiniowy i wydawał się dość ciemny. Doszły mnie też słuchy, że lubi przyciemniać podkład. Na szczęście wszystkie te obawy się nie sprawdziły. Puder ładnie się wtapia w kolor podkładu i generalnie można określić go jako transparentny. Podkładów też mi nie przyciemniał.

Puder Too Faced Peach Perfect jest bardzo drobno zmielony i aksamitny w dotyku, a do tego pięknie pachnie słodkim aromatem brzoskwiniowym. Nie powiedziałabym, że to zapach prawdziwej brzoskwini, ale i tak mi się podoba. Największą jednak zaletą tego pudru jest przepiękne wykończenie, jakie zapewnia. Określiłabym je jako satynowy mat. Cera wygląda na zdrową i pełną blasku, a jednocześnie się nie świeci, jakby była przetłuszczona. Możecie zresztą zobaczyć na zdjęciu. Jestem w tym wykończeniu zakochana! Tak że, faktycznie, jest to puder matujący, ale w bardzo wyważonym stopniu. Jeśli zaś chodzi o utrwalenie makijażu, to wypada ono przywzoicie. Efekt, który osiągam zaraz po nałożeniu, utrzymuje się 3-5 h, zależnie od użytego podkładu. Jak już wspomniałam, niczego więcej nie oczekuję.

Skład nie wymaga rozbudowanego komentarza, bo jest typowy dla tradycyjnych kosmetyków, które znajdziemy w drogeriach i perfumeriach. Generalnie, nic specjalnego: talk, skrobia kukurydziana, sacharynian sodu, kompozycja zapachowa, woda, gliceryna, ekstrakt z owoców brzoskwini, ekstrakt z owoców figi oraz dodatek konserwantów, substancji pomoczniczych poprawiających właściwości kosmetyku, a także barwniki. Ekstrakty owocowe, którymi chwali się producent znajdują się na liście za kompozycją zapachową, więc mamy tam ich raczej śladowe ilości.

Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że kiedykolwiek jakiś puder mnie tak zachwyci. Do tej pory wszystkie pudry matujące były bardziej lub mniej skuteczne, ale wyglądały na twarzy sucho i pudrowo, a z kolei te, które wyglądały ładnie satynowo, powodowały świecenie po godzinie albo i szybciej. A tutaj znalazłam ten kompromis, którego szukałam. Pudru Too Faced Peach Perfect lubiłam używać zwłaszcza z mocniej matującymi, zastygającymi podkładami. Moja cera wyglądała wówczas pięknie przez wiele godzin. Gdyby nie pięć przyzwoitych pudrów, które mam w zapasach, to już bym do niego wróciła, ale na razie chcę wykorzystać to, co mam. A potem pewnie go kupię ;)

Znacie ten puder? A może polecicie mi coś, co działa podobnie, ale nie kosztuje majątku?

Evelinn 09/15/2021

Z zawodu archeolog i historyk sztuki, a w wolnym czasie blogerka kosmetyczna, szczególnie zakręcona na punkcie czerwonych szminek i lakierów. Interesuje Cię świadoma pielęgnacja? Szukasz kosmetyków z przyjaznym składem? Zmagasz się z problemami skórnymi i potrzebujesz porady? A może jesteś po prostu makijażowym freakiem tak jak ja? Zostań ze mną, na pewno znajdziesz coś dla siebie!

Follow me

Partnership

evelyns.shades.of.red@gmail.com Szczegóły dotyczące dotychczasowych współprac dostępne są w zakładce Kontakt.

Like me on facebook